Podziel.się

Niejednokrotnie ludzie zastanawiają się, w jaki sposób stworzyć produkt, który będzie się sprzedawał i pozwoli osiągnąć niezależność finansową. Pragną stworzyć własny biznes. Ale jest jeden podstawowy błąd, który można popełnić już na samym początku tworzenia produktu idealnego.

Z własnego doświadczenia i na podstawie sprzedaży moich autorskich uchwytów samochodowych Berrolia, mogę ci powiedzieć, jak podejść do tego od właściwej strony.

A jeżeli nie chce ci się czytać, to poniżej jest wersja wideo tego wpisu. Czas – 6,51.

Skąd się biorą porażki?

Często myślimy, że wpadamy na genialny pomysł. Chcemy go zrealizować na szybko, na hurra, tylko dlatego, że wydaje nam się niepowtarzalny. Trzeba jednak pamiętać, że to, co jest dla nas genialne, nie musi być takie dla reszty osób.

Bazując na swoim doświadczeniu, mogę powiedzieć, że w tej chwili zacząłbym od pomysłu – ale nie jego realizacji, a od doskonalenia go. Szkoda, aby ciężko zarobione pieniądze zostały utopione przez pomysł, który nie wypali.

NIE bądź jak Steve Jobs!

Zanim stworzyłem swój docelowy produkt, na mojej drodze pojawiło się też kilka takich, które dziś mogę określić mianem porażki. Włożyłem w nie sporo pieniędzy, które niestety się nie zwróciły. Co poszło nie tak? We wszystkich tych projektach podszedłem do tematu tak, jak uczą w filmach o Steve’ach Jobsach i Elonach Muskach: miałem genialny pomysł na produkt i zacząłem go realizować.

I to jest właśnie podstawowy błąd. Dzisiaj podszedłbym do tematu zupełnie inaczej. Jak? Wyjaśnię szczegółowo na przykładzie Berrolii.

Wtedy pragnąłem mieć idealny uchwyt samochodowy do telefonu i taki właśnie produkt stworzyłem. Jak już był produkt, wtedy dopiero szukałem swojej grupy docelowej. Teraz zastosowałbym odwrotną kolejność – najpierw zrobiłbym badanie rynku na podstawie pomysłu, a potem na jego podstawie stworzył produkt.

Badanie rynku może nam dać bardzo duży feedback, jeśli pytamy odpowiednich osób. Każdy człowiek jest inny i ma różne potrzeby, dlatego warto zastanowić się, gdzie możemy spotkać osoby, które chciałyby kupić nasz produkt. Zasada jest prosta – najpierw weryfikacja pomysłu, a dopiero jego tworzenie.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić

Dobre badanie rynku powinno odpowiedzieć na jedno pytanie: czy wystarczająco dużo osób kupi twój produkt?

Niestety, z dobrymi, użytecznymi badaniami rynku jest jak z tymi samochodami z Niemiec, którymi „dziadek tylko jeździł do kościoła”. Podobno ktoś gdzieś takie widział.

Dlaczego jest trudno? Bo ciężko jest znaleźć ludzi stanowiących prawdziwą grupę docelową. Jeżeli badanie rynku pokaże że jest brak zainteresowania, to może to znaczyć, że

  • faktycznie produkt jest słaby albo cena za wysoka
  • pytasz niewłaściwych ludzi, którzy i tak by nie kupili.

Dlatego kluczowe na tym etapie jest znaleźć swoich “early adopters” i na nich przeprowadzić badanie rynku. „Early adopters” to są ludzie, którzy są wyjątkowo zainteresowani twoim pomysłem. Tacy, którzy już przebierają nogami, żeby przetestować nowy produkt.

To jest właśnie grupa, której jako pierwszej powinieneś pokazać swój pomysł. Jeżeli im się nie spodoba, to znaczy, że inni, mniej zainteresowani, też nie kupią. Ale jeżeli znajdziesz uznanie w tej grupie, wtedy nie tylko masz klientów, ale często też wiernych ambasadorów twojego produktu.

Gdzie znaleźć takich early adopters?

Ok, wszystko dobrze, tylko jak ich znaleźć? Wszystko zależy od twojego pomysłu. Często odpowiedzią jest znalezienie właściwej grupy na Facebooku.

Jeśli chcesz sprzedawać innowacyjne namioty, to spróbuj poszukać grup, które zajmują się turystyką i podróżami. Wrzuć tam temat, nie ukrywając, po co ci to potrzebne. Praktycznie zawsze znajdzie się kilka osób, które będą chciały pomóc. Jeżeli masz taką możliwość, umów się z nimi na rozmowę.

Ważne, żeby nie ograniczać się do tworzenia zamkniętych ankiet, a raczej prowadzić otwartą rozmowę. Pytaj nie tylko o swój konkretny pomysł na produkt, ale też o dotychczasowe doświadczenia. Pytaj o wcześniejsze próby podejścia do problemu, który teraz ty chcesz rozwiązać swoim produktem.

Warto również wyjść ze strefy komfortu w Internecie. Spróbuj faktycznie, fizycznie wyjść na miasto i spytać ludzi o zdanie. Wrócę do przykładu ze sprzedażą innowacyjnego namiotu. Podczas wakacji można się udać na pole namiotowe i tam zapytać o zdanie osoby, które właśnie w taki sposób spędzają swoje wolne chwile. Połączymy wtedy przyjemne z pożytecznym.

Mój przykład

Z moim produktem miałem sporo szczęścia. Udało mi się osiągnąć sukces sprzedażowy pomimo, że zacząłem od pomysłu, a nie od zgłębienia potrzeb klientów. Jednak od tego czasu już nie ryzykuję. Realizację innych biznesów zaczynam od dokładnego sprawdzenia, czego chcą odbiorcy.

Gdybym teraz miał stworzyć od nowa Berrolię, połączyłbym research w internecie i łapanie klientów „na mieście”. W moim przypadku właściwym miejscem do poszukiwań powinny być facebookowe grupy motoryzacyjne i tuningowe. Tam jest szansa znaleźć ludzi, którzy są ponadprzeciętnie zainteresowani tym, żeby wnętrza ich samochodów wyglądały wyjątkowo – a to jest właśnie mój profil klienta.

Badanie uzupełniłbym o szukanie na parkingach łódzkiej Manufaktury ludzi, którzy w samochodach mają już uchwyty do telefonów. Rozmowa z taką osobą potrafi dać bardzo wiele informacji o jej potrzebach i, co najważniejsze, o tym, co jej przeszkadza w już istniejących produktach.

I dopiero wtedy zabrałbym się za projektowanie mojego uchwytu.

Kogo NIE pytać o zdanie?

W całym szeregu osób, które chętnie nam pomogą i odpowiedzą na kilka wnikliwych pytań, znajdą się również takie osoby, z którymi zdecydowanie nie warto rozmawiać. O ile chętnie doradzam zadawanie pytań na grupach na Facebooku, które odnoszą się stricte do Twojego produktu, tak z całego serca ODRADZAM pytanie na grupach związanych z biznesem czy pomysłem na biznes.

Znajdą się tam osoby, które będą pragnęły ulepszyć Twój biznes, nie do końca rozumiejąc jego ideę. Na takich grupach zawsze znajdzie się wielu Wujków Dobra Rada, którzy nigdy nie bedą twoimi klientami, ale za to zasypią cię mnóstwem zupełnie bezsensownych porad. Nie muszę mówić, że większość osób na takich grupach nigdy nie prowadziła własnej firmy, ale za to uwielbia dawać dobre rady innym.

znajdują się przedsiębiorcy, którzy lubią dawać rady – niekoniecznie zawsze dobre i pasujące do danej sytuacji. Pamiętaj, że to nie oni będą Twoimi klientami.

Na zakończenie

Miałem sporo szczęścia ze swoim produktem i własnym biznesem. Jednak, nauczony doświadczeniem, każdy kolejny pomysł najpierw testuję, aby nie dopuścić do porażek. One nas uczą pokory i dają ogromne pokłady doświadczenia, jednak też czasem zniechęcają do kolejnego działania.

Badanie rynku wśród osób zainteresowanych naszym produktem może okazać się zbawienne. Dowiemy się jakie potrzeby mają nasi potencjalni klienci, z jakimi bolączkami się mierzą oraz co im nie pasuje w produktach, których używali do tej pory. Sprawnie sprawdzone potrzeby odpowiedzą na wiele naszych pytań, tym samym doskonaląc produkt i dając gwarancję, że będzie on dokładnie taki, jakiego poszukują klienci.

A nie produkt, który podoba się tylko tobie 🙂

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper! Podobał Ci się?

Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Podziel.się