Ile docelowo może kosztować bitcoin?

A ceny kryptowalut rosną, rosną i rosną… W ciągu ostatniego roku kurs wzrósł ośmiokrotnie, chociaż przed ostatnią korektą maksymalny wzrost od początku 2017 był prawie dwudziestokrotny. Czy to szaleństwo ma jakiś koniec? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie, posiłkując się twardymi prawami ekonomii.

Tydzień temu pisałem o tym, jak się tworzą bańki spekulacyjne i czy są warunki do tego, żeby bitcoin był taką bańką. Do ostatecznej odpowiedzi na to pytanie potrzebujemy jeszcze jednej rzeczy: wyceny fundamentalnej bitcoina. Inaczej mówiąc, zmierzymy się z tym, skąd się bierze tzw. wewnętrzna wartość pieniądza i ile ta wartość może wynosić w przypadku kryptowalut. Dopiero wtedy można podejść do pytania, czy te wzrosty to klasyczna bańka, czy zwykłe zyskiwanie ceny przez aktywo, które jest teraz skrajnie przecenione.

Chociaż trudno w to uwierzyć.

Ponieważ wchodzę na grząski grunt wyceny inwestycji, chciałbym Cię uprzedzić że nie jestem zawodowym doradcą inwestycyjnym. Nie traktuj tego co piszę jako jakiejkolwiek sugestii, w co należy inwestować, a w co nie. Jak zwykle uważam, że Twoim najlepszym przyjacielem w świecie inwestowania jest Twoja własna głowa i zdrowy rozsądek. 

Ile w ogóle kosztuje pieniądz?

Wiem, dziwne pytanie. Skoro słoik ogórków kosztuje 5,99, to jego cena właśnie tyle wynosi. A ile wynosi cena np. złotówki? Pomyśl – cena tego słoika ogórków to tak naprawdę proporcja, według której wymieniasz złote za ogórki. Czyli 1 słoik ogórków wymieniasz za 5,99 złotego. Gdyby policzyć to w drugą stronę, to 1 złoty wymienisz na…

No właśnie: na 1/5,99 czyli na około 0,17 słoika ogórków. I to jest właśnie cena złotego. W ten sposób oblicza się cenę pieniądza. Jeżeli ogórki zdrożeją do 6,99, to cena złotego w stosunku do ogórków spadnie do 1/6,99 czyli do około 0,14 słoika.

Inaczej mówiąc, cena pieniądza to jest ilość różnych innych rzeczy, na które można ten pieniądz wymienić. Ponieważ słoik ogórków nie jest powszechnie przyjętym środkiem wyceny, to chwilowo nie będę się już nim zajmował. Jednak do takiej wyceny stosuje się różne inne dobra, takie jak dolar czy euro. Do wyliczenia inflacji (czyli właśnie spadku ceny złotego) GUS stosuje odpowiednio skonstruowany koszyk dóbr kupowanych przez przeciętnego Polaka.

W przypadku bitcoina jego cena to po prostu stosunek wymiany na inne powszechnie przyjęte dobra, czyli głównie na dolara amerykańskiego lub euro.

Skąd się bierze wartość waluty?

Jeżeli pieniądz ma postać złotych monet, to jego wartość bierze się z samego kruszcu, z którego są wykonane. Jednak mniej więcej pięćdziesiąt lat temu okazało się, że ten kruszec nie jest nikomu do niczego potrzebny. Ludzie po prostu potrzebują środka, przy pomocy którego dokonują transakcji. Nie zastanawiają się po prostu, czy „to” jest coś warte, tylko płacą. A inni przyjmują płatności.

Warunkiem takiego obrotu spraw jest zaufanie do tego, że

  • nie można takiego pieniądza łatwo sfałszować,
  • jego wartość nie będzie się raptownie zmieniała.

Pierwszy warunek jest w przypadku zwykłych pieniędzy spełniony dzięki zabezpieczeniom (fizycznym i cyfrowym) i dzięki władzy państwa. W przypadku bitcoina ludzie z biegiem lat nauczyli się ufać technologii, która została już przetestowana z różnych stron. Nadal pozostaje co prawda możliwość tzw. „ataku 51%”, jednak ze względu na skalę operacji możliwość ta jest już tylko teoretyczna.

Co do drugiego warunku, to w przypadku bitcoina gołym okiem widać, że na razie ten moment nie nadszedł. Póki jego wahania nie ograniczą się do kilku-kilkunastu procent rocznie, mało który sprzedawca pizzy będzie chciał przyjąć płatność w kryptowalucie. Jego celem jest w końcu sprzedawanie pizzy, a nie codzienne spekulowanie walutami.

Jednak możemy przyjąć, że z czasem kurs bitcoina i kilku największych kryptowalut ustabilizuje się na tyle, że zacznie on być akceptowany jako normalny środek płatniczy. W sensie prawnym już na przykład Japonia w kwietniu 2017 uznała bitcoina za oficjalny pieniądz.

Wartość waluty bierze się z dwóch czynników: łącznej wartości transakcji, jakie ta waluta musi obsłużyć w ciągu roku oraz tzw. szybkości obiegu pieniądza.*

*Dla tych, którzy uważali na zajęciach z ekonomii: tak, to jest ilościowa teoria pieniądza.

O co chodzi z tą szybkością? Na przykład w Polsce łączna wartość wszystkich dóbr i usług sprzedawanych co roku to niecałe 2 biliony złotych. To jednak nie znaczy, że do obsłużenia wszystkich transakcji potrzebne są monety i banknoty o wartości 2 biliony złotych. Przecież każda złotówka jest w ciągu roku używana więcej niż raz.

Ile potrzebujemy pieniędzy?

W Polsce na przykład jest w obiegu około 900 miliardów złotych. Można to tak rozumieć, że każda złotówka jest wydawana nieco częściej niż dwa razy w ciągu roku (bo 2000/900 to trochę więcej niż 2). Te 900 miliardów to są łącznie banknoty i monety oraz środki na rachunkach bieżących w bankach, które też służą do płacenia w codziennych transakcjach.

Jednak bitcoin jest walutą światową, dlatego zobaczmy, jak to wygląda na świecie. Według danych Banku Światowego, światowa wartość dóbr i usług to prawie 76 bilionów dolarów amerykańskich rocznie. Do obsługi wszystkich tych transakcji krąży w różnych walutach odpowiednik prawie 37 bilionów dolarów. Do tego dochodzą pieniądze, które nie służą do obsługi codziennych transakcji, tylko trzymane są na lokatach terminowych – kolejne 53 biliony dolarów. Łącznie z tego tylko 8% ma formę fizycznych banknotów i monet – pozostałe to zapisy w systemach komputerowych systemów bankowych.

Górna wycena bitcoina

Każdą wycenę dobrze zacząć od wyznaczenia górnej wartości. Takiej, która jest raczej nieprawdopodobna, ale która wyznacza absolutny sufit. Z tej perspektywy łatwiej będzie oceniać wyceny bardziej wyważone.

Wyobraźmy sobie świat, w którym:

  • państwa wycofały się z emisji pieniądza i nie ma już walut narodowych
  • bitcoin całkowicie zmonopolizował rynek, wypierając inne kryptowaluty
  • zachowanie bitcoina stało się na tyle przewidywalne, że emeryci trzymają swoje oszczędności na czarną godzinę właśnie w tej walucie.

Wiem, to są kosmiczne założenia. Ale takie właśnie mają być, jeżeli mamy właściwie ocenić, jak wysoko znajduje się sufit.

Według danych strony coinmarketcap.com obecna wartość całego bitcoina w obiegu to odpowiednik 185 miliardów dolarów. Przy jego obecnej podaży na poziomie niecałych 17 milionów bitcoinów daje cenę w okolicach 11 tysięcy USD (wystarczy podzielić jedno przez drugie).

Co prawda ilość tego pieniądza w obiegu ciągle się zwiększa, jednak ze względu na konstrukcję systemu bitcoina ten przyrost jest coraz wolniejszy. Jeżeli ta konstrukcja się istotnie nie zmieni, to górna granica ilości to około 21 milionów bitcoinów. Wyobraźmy sobie teraz, zgodnie z super-scenariuszem, że tych 21 milionów musi obsłużyć cały obrót światowej gospodarki i jeszcze stanowić jedyny rodzaj środków na lokatach bankowych. Znaczy to, że 21 milionów bitcointów musi być warte tyle, co obecne 90 bilionów różnych walut, które są w obiegu na całym świecie. Po podzieleniu jednego przez drugie daje to kurs – uwaga – prawie 4,3 miliona dolarów za jednego bitcoina.**

** Oczywiście w tym scenariuszu taka cena jest abstrakcyjna, bo przecież nie będzie dolara 😉

Cóż to jest wobec obecnych 11 tysięcy za sztukę. Nic, tylko brać i inwestować.

Średnio-górna wycena bitcoina

Wszystko to świetnie, ale przecież już teraz kryptowalut są dziesiątki. Bitcoin wcale nie musi zmonopolizować rynku. Może się okazać, że rynek walutowy pozostanie „demokratyczny”, czyli w obiegu będzie równocześnie wiele walut. Przy takim scenariuszu możemy założyć, że udział bitcoina pozostanie taki sam jak obecnie. Oczywiście można wymienić dziesiątki powodów, dla których ten udział może wzrosnąć lub zmaleć. Jednak nie wiemy, czy wzrośnie, czy zmaleje, dlatego najlepszym strzałem będzie stan obecny.

Obecna wartość 100 najbardziej znanych kryptowalut w obiegu to 456 miliardów USD. Jak widać, bitcoin stanowi największą pozycję, ale znacznie mniej niż połowę rynku (niecałe 41%). Jeżeli przyjmiemy, że bitcoin nie będzie zaspokajał całego popytu na pieniądz, lecz „zaledwie” 41%, to jego wartość w dzisiejszych dolarach wyniesie marne 1,7 mln USD.

Wycena dolna

Może się też tak zdarzyć, że w obiegu kryptowalut będą narastały patologie. Może się na przykład okazać, że niektóre lub wszystkie kryptowaluty nie dają się kompletnie kontrolować z punktu widzenia przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Do tego może dojść na przykład upadek którejś dużej kryptowaluty.

Wtedy rządy zyskają wygodny pretekst do zdelegalizowania tego rodzaju pieniądza. Takie zdanie ma na przykład Jamie Dimon, prezes banku JP Morgan. Oczywiście krytpowaluty nie znikną, bo są tak skonstruowane, że mają bardzo dużą odporność na tego typu działania. Jednak po co komu pieniądz, którym nie można legalnie zapłacić w sklepie? Wystarczy, że rządy zablokują wymianę bitcoina na „normalne” pieniądze i zagrożą karami więzienia za prowadzenie giełd takiej wymiany. To wystarczy, żeby cały projekt zmarginalizować i zepchnąć w niebyt.

W takiej sytuacji wartość fundamentalna bitcoina wynosi okrągłe zero. Podobnego zdania jest też bank Morgan Stanley.

Realistyczna wycena bitcoina

Jak widać, docelowa fundamentalna wartość bitcoina zależy głównie od tego, w jak szerokim stopniu przyjmie się on jako pieniądz w normalnym obiegu. Można na przykład założyć, że 1% transakcji będzie przebiegało z użyciem bitcoina. Wtedy jego wartość wyniesie 17 400 USD. Albo że 2% – wtedy 34 700 USD. Przy 10% będzie to już 174 000 USD. John Kelleher z Investopedii, stosując podobny sposób wyceny, wyliczył możliwą wartość w okolicach 514 000 USD.

Problem w tym, że nikt nie wie, w jakiej skali bitcoin przyjmie się jako pieniądz powszechnie stosowany w codziennych transakcjach. Papier jest cierpliwy (Excel też). Może Ci się wydawać, że 1% to jest ostrożne oszacowanie. Ale z drugiej strony, jak szybko osiągniemy stan, w którym ktoś zapłaci bitcoinami np. stoczni za zakup statku? Albo kiedy bitcoinem zapłacisz podatki? Może nigdy?

Jest jeden obszar, w którym kryptowaluty mogą się przyjąć wyjątkowo szybko. Jest to obszar wymiany nielegalnej, który według szacunków wynosi ok 32% światowej gospodarki. Posługiwanie się kryptowalutami ma dla kryminalistów dużą zaletę, bo pozwala z jednej strony nie wozić walizek z pieniędzmi, a z drugiej zachować wysoki poziom anonimowości. Oczywiście jeżeli to właśnie będzie główne zastosowanie kryptowalut, oznacza to klęskę całego projektu. Jednak nie można takiego scenariusza wykluczyć. Nawet jeżeli kiedyś co czwarta nielegalna transakcja będzie przebiegała z użyciem bitcoina, oznacza to wartość tej waluty na poziomie 100 000 USD.

Co robić?

Jak widzisz, przedziały możliwej wartości są ogromne i bardzo rozpięte. Zainwestowanie jakichkolwiek pieniędzy w bitcoina lub inną kryptowalutę może oznaczać, że pieniądze te przepadną. Może z drugiej strony oznaczać, że zainwestowanie 10 tysięcy dzisiaj pozwoli Ci za dwa-trzy lata kupić dobry samochód. Nie podpowiem Ci. Niestety 🙁

Z pewnością nie warto w kryptowaluty inwestować „ostatniego grosza”. To jest bardzo ryzykowny rynek. Możesz na nim stracić wszystko, jeżeli za jakiś czas rządy zdecydują się zdelegalizować kryptowaluty. A to nie jest tak całkiem niemożliwe.

Z drugiej strony, jeżeli masz wolne środki, na utratę których możesz sobie w razie czego pozwolić – droga wolna. To może być przygoda, a za kilka lat nie będziesz miał poczucia, że nie załapałeś się na ostatni pociąg. Powodzenia!

 

2018-03-21T17:16:29+00:00