Pomysły na biznes 2019. 4: Dla tych, którzy lubią opiekować się innymi

Opieka nad innymi to coś, na co zapotrzebowanie nigdy się nie wyczerpie. Biznes związany z opieką nie jest tak sexy jak założenie nowego Facebooka albo stworzenie odkurzacza, który gra melodyjki i łączy się z internetem. Jest spokojniejszy, ale przez to – pewniejszy.

Przedstawiam ostatnią już część pomysłów na biznes, który możesz zacząć w 2019 roku. Któryś z tych pomysłów może być dla Ciebie, ale – to ważne – nie każdy pomysł jest dla każdego.

Jak się dowiedzieć, który jest dla Ciebie najbardziej odpowiedni? Najlepiej przy każdym z tych pomysłów zrobić taki „biznesowy rachunek sumienia”. Może Ci przy tym pomóc Business Canvas, który możesz pobrać tutaj. W skrócie, w każdym biznesie potrzebna jest:

  • dobra znajomość docelowej grupy klientów i jej potrzeb,
  • posiadanie wyjątkowego produktu (usługa też jest produktem),
  • dostęp do dobrego kanału dystrybucji.

Niekoniecznie musisz od razu mieć wszystkie trzy elementy. W praktyce to się prawie nie zdarza. Ale jeżeli masz chociaż jeden – to jest z pewnością podstawa, żeby zacząć planować. Jeżeli masz dwa – masz bardzo duże szanse na sukces.

Jednak jeżeli nie masz żadnego z tych trzech elementów, to może być ciężko. Nie mówię, że się nie uda. Ale rozkręcenie takiego biznesu będzie Cię kosztowało mnóstwo wysiłku, czasu i pieniędzy. I pewnie popełnisz po drodze mnóstwo błędów.

Dlatego raczej namawiam Cię do rozpoczęcia tam, gdzie dysponujesz już jakimiś atutami przynajmniej w jednym z tych obszarów.

Poniżej – ostatnia już lista pomysłów w serii artykułów „Pomysły na biznes 2019”. Poprzednie znajdziesz tutaj, tu i tu.

Opieka nad starszymi osobami

Opieka nad starszymi osobami to potrzeba, z której istnienia często nie zdajemy sobie sprawy. Do czasu. Często okazuje się, że dzieci wynoszą się do innego miasta albo emigrują za granicę i nie ma kto

  • zrobić zakupów
  • pomóc z komputerem i prostymi sprawami technicznymi
  • towarzyszyć w drodze do lekarza.

Świadomie piszę o rzeczach prostych, które nie wymagają fachowej wiedzy medycznej. Wiele z nich może robić każdy, o ile tylko jest cierpliwy i ma miłe usposobienie. Kluczem do zdobycia pierwszych klientów jest przełamanie bariery zaufania. Można to zrobić np. wykorzystując znajomości sąsiedzkie.

Czy w tym są pieniądze? Przecież emerytury są niskie. Jednak finansującym nie musi być wcale podopieczny. Może to być jego córka lub syn, który wyjechał i robi karierę. I wcale mało nie zarabia. Ważne jest, żeby z jednej strony zjednać zaufanie osoby, którą masz się opiekować, a z drugiej dotrzeć do tej, która będzie za Twoje usługi płaciła.

Co ważne, nie sprzedajesz samych swoich godzin. Sprzedajesz towar, jakim jest – powiedzmy wprost – czyste sumienie dziecka. Poczucie, że zaopiekowało się rodzicem najlepiej jak mogło. I tu marże mogą być już zupełnie dobre, pod warunkiem, że przekonująco rozegrasz to marketingowo.

Wyprowadzanie psów i opieka nad zwierzętami

Pies jest członkiem rodziny. Niestety, tylko do czasu, kiedy rodzina chce wyjechać na dwa tygodnie na wczasy. A tam często nie ma warunków do wzięcia zwierzaka. Poza tym nie każdy czas i siłę na codzienne wyprowadzanie psa.

Powiedzenie mówi, że ludzie zawsze wydadzą pieniądze na dzieci i zwierzęta. Możesz to wykorzystać, oferując różny zakres usług – od spacerów z psem do całodobowej opieki na czas wyjazdu, o ile tylko masz u siebie warunki. Średnia cena rynkowa to od 20 do 40 złotych za godzinny spacer, i około 60-80 za całodobowe „przechowanie”. Chociaż w Warszawie i Krakowie stawki mogą być wyższe.

Ale kto mówi, że na raz możesz iść tylko z jednym psem? Jeżeli uda Ci się pogodzić jednocześnie wyprowadzenie kilku psów, okaże się że zarabiasz na godzinę sporo więcej, niż Pan Dyrektor, który Ci to wyprowadzanie zlecił.

Sprzątanie

Hasło „sprzątaczka” raczej nie kojarzy się z biznesem. Jednak każda firma potrzebuje kogoś do sprzątania biura. W skali każdego miasta do posprzątania są codziennie dziesiątki, jeżeli nie setki tysięcy metrów kwadratowych powierzchni.

Wbrew pozorom, znalezienie odpowiedniej osoby lub firmy do sprzątania wcale nie jest łatwe. Oczywiście na pierwsze zapytanie spływa dużo ofert, ale szybko okazuje się, że wielu oferentów sprząta niedokładnie, z biura giną rzeczy, a osoby sprzątające co chwila się zmieniają.

W INSE wydawaliśmy sporo pieniędzy na sprzątanie. Żeby na takiej usłudze uzyskać dobrą marżę, warto, żebyś zrozumiał podstawową rzecz. Zleceniodawca wcale nie płaci za czas osób sprzątających, czyli za Twój podstawowy koszt. Prawdziwe pieniądze płaci za to, żeby:

  • usługa była zrobiona dokładnie,
  • osoby sprzątające były w miarę „niewidzialne” dla innych pracowników,
  • żeby nic nie ginęło, bo to kosztuje nie tylko cenę tych rzeczy, ale też nerwy i czas na wyjaśnianie sytuacji,
  • żeby nie trzeba było co miesiąc poświęcać dwóch godzin pracy na wytłumaczenie specyfiki, którą ma każde biuro.

Inaczej mówiąc, każde kierownictwo firmy ceni sobie święty spokój. Jeżeli jesteś w stanie mu to zapewnić, możesz sobie pozwolić na wyższe ceny niż konkurencja, a co za tym idzie – wyższe zyski.

Pranie dywanów

Usługa prania dywanów jest, wbrew pozorom, czymś innymi niż sprzątanie biur. Może być skierowana również do prywatnych osób. Profesjonalny odkurzacz piorący jest dość drogi i dlatego prawie nikt czegoś takiego nie ma w domu. A przynajmniej raz na rok każdy dywan wymaga wyprania. Dlatego właśnie to jest obszar na prowadzenie własnej działalności.

Na moim osiedlu, na którym mieszka około 60 tysięcy mieszkańców, z powodzeniem funkcjonują trzy takie firmy. Są to firmy jednoosobowe, ale o ile wiem, w każdym przypadku jest to podstawowa praca, która zapewnia zupełnie dobre pieniądze.

Który pomysł na biznes jest dla Ciebie?

Bardzo będę się cieszył, jeżeli w którymś z odcinków cyklu znajdziesz pomysł na swoją przyszłą firmę. Jednak jeżeli żaden z pomysłów Ci w sposób oczywisty nie podpasuje, pomyśl na spokojnie. Zrób swój „biznesowy rachunek sumienia”, o którym mówiłem na początku.

Jeżeli do któregoś pomysłu na biznes masz przynajmniej jeden z trzech elementów: znajomość grupy docelowej, wyjątkowy produkt lub kanał dystrybucji, to właśnie ten pomysł może być dla Ciebie. Pozostałe elementy będzie trzeba sobie wypracować.

Wcale nie mówię, że będzie łatwo, albo bez kosztów, albo bez poświęconego wysiłku.

Ale wierzę, że Ci się uda 🙂

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper! Podobał Ci się ten artykuł?
Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Pomysły na biznes 2019. 4: Dla tych, którzy lubią opiekować się innymi2019-01-12T18:31:50+00:00

Pomysły na biznes 2019. 3: Dla tych, którzy chcą i lubią pracować głową

2019 może być właśnie tym rokiem, kiedy zdecydujesz się rozpocząć prowadzenie firmy. Jednak co robić, jeżeli Twój pomysł na biznes jeszcze się nie pojawił? Przedstawiam trzecią część mojej listę inspiracji. Może znajdziesz, coś co „zaskoczy”. Coś, co podpowie Ci, dokąd skierować swoje pierwsze biznesowe kroki.

Ten artykuł jest kontynuacją serii Pomysły na biznes na 2019 rok. W poprzednich odcinkach przedstawiłem już serię inspiracji

Ten odcinek jest skierowany do tych, którzy przy okazji dotychczasowej pracy nabyli wiedzę i/lub doświadczenie. I wyjaśniam: nie jest tak, że każdy mój pomysł jest dla Ciebie. Rzecz w tym, że na pomysłach, które są całkiem dla każdego, bardzo trudno zarobić sensowne pieniądze. Przysłowiowe „skręcanie długopisów” jest właśnie przykładem pracy, która jest dla każdego. Ale właśnie dlatego, że każdy może to robić, jest to praca bardzo źle płatna.

Tutaj idę inną ścieżką. Przedstawiam listę, z której może jedna pozycja będzie do Ciebie pasować. Ale za to jest szansa, że będzie wyjątkowa – i że pozwoli Ci zarabiać dobre pieniądze. To, czy będziesz w stanie zrealizować jeden z dzisiejszych pomysłów, zależy od tego, co umiesz. Ale możesz się zdziwić – wiele osób umie różne rzeczy, ale nawet nie pomyślało, że wokół tego można zbudować prosperujący biznes.

Zaczynamy!

Zarządzanie nieruchomościami na wynajem

Wynajmujesz komuś kawalerkę odziedziczoną po babci? Chociaż możesz sobie z tego nie zdawać sprawy, to jest umiejętność, którą możesz bardzo dobrze sprzedawać. Taka działalność wymaga bardzo unikalnego połączenia wolnego czasu i umiejętności. Trzeba mieć „wychodzone” ścieżki w urzędach, u dostawców mediów, mieć sprawdzonych „panów Kaziów od napraw”. I jeszcze wiedzieć z praktyki, na jakie lokale jest popyt na rynku i na co zwracają uwagę wynajmujący.

Ja na przykład, po kilku próbach samodzielnego działania, zdecydowałem się zlecić zewnętrznej firmie zarządzanie nieruchomościami, które wynajmuję. I dobrze na tym wychodzę. Ta zewnętrzna firma to nie jest jakiś potentat. Po prostu dwóch gości, którzy mieli doświadczenie w wynajmowaniu własnych mieszkań, postanowiło jakiś czas temu odejść z korporacji. Ich głównym pomysłem jest zarządzanie wynajmem w zamian za prowizję. Mają na to czas i umiejętności, których ja nie miałem. W efekcie obie strony wychodzą na plus. Ja – bo mam lokatorów i święty spokój. Oni – bo zarabiają.

Wiele osób, które na przykład odziedziczyły mieszkanie i chcą je wynajmować, nie umie tego robić. Wynajmują lokatorom mieszkania za grosze, często za przysłowiowy czynsz, nie zdając sobie sprawy z ich potencjału. Tymczasem profesjonalnie przygotowane i zarządzanie mieszkanie potrafi, jako inwestycja, znacznie przebić lokaty. Jeżeli „czujesz” temat wynajmu – zastanów się, czy może jesteś w stanie na tym zarabiać.

Uczenie języków obcych

Potrzeba uczenia się jest w ludziach zawsze. Nawet w czasie wojny ludzie oddawali ostatni grosz, żeby zapewnić dzieciom wykształcenie. Mówi się, że są dwa obszary, na których ludzie nigdy nie oszczędzają: na zwierzętach i na dzieciach. Ucząc dzieci języków masz dostęp do otwartych portfeli ich rodziców.

Oczywiście można ograniczyć się tylko do dawania korepetycji – ale to jeszcze nie jest żaden biznes.

Jednak przekazywanie wiedzy jest towarem, którzy można dobrze opakować i sprzedawać z dobrym zyskiem. Pomysłem na biznes nie jest w tym wypadku samo uczenie, tylko to, jak dobrze je opakujesz. Możliwe przykłady to:

  • Uczenie, jak się uczyć. Tę sztukę do perfekcji opanował Bartek Popiel z https://liczysiewynik.pl
  • Szkoła języków obcych. Wydawałoby się, że już jest ich zatrzęsienie, ale szczególnie w małych miejscowościach nadal jest wiele przestrzeni. Moja magistrantka, będąc jeszcze na studiach, założyła dopiero co w Koluszkach szkołę języków obcych dla dzieci – i idzie jej zupełnie dobrze.
  • Uczenie języka polskiego Ukraińców, których w Polsce lawinowo przybywa.

Kluczowe nie jest samo uczenie innych, ale opakowanie uczenia w produkt biznesowy nakierowany na dobrą niszę.

Uczenie starszych ludzi obsługi komputera i telefonu

Ta nisza może wyglądać banalnie, ale osób po 65 roku życia jest w Polsce ponad 7 milionów. Z tego zdecydowaną większość stanowią kobiety, które znacznie bardziej niż mężczyźni chcą się uczyć. Ci ludzie często bardzo chcą obsługiwać komputery i smartfony. I równie często ich dzieci i wnuki nie mają czasu i cierpliwości, żeby im wszystko wytłumaczyć.

Właśnie dlatego wszelkiego rodzaju kursy obsługi różnych urządzeń cieszą się niesłabnącą popularnością. I niekoniecznie muszą być finansowane przez samych zainteresowanych – często pieniądze wykładają ich dzieci.

Jeżeli masz ideę, jak trafić do tej grupy odbiorców, to może być Twój pomysł na biznes na 2019 rok. Tutaj najważniejszym punktem nie jest samo nauczanie, a raczej dotarcie do grupy docelowej. Są to ludzie, którzy często jeszcze nie korzystają z mediów społecznościowych, boją się ośmieszenia i niekoniecznie wierzą w swoje siły. Jeżeli umiesz rozprawić się z tymi hamulcami sprzedaży, reszta będzie znacznie łatwiejsza.

Pisanie wniosków projektowych

Masz jakiekolwiek doświadczenie w pisaniu wniosków o dofinansowanie? To może być dowolny obszar:

  • fundusze unijne (PO WER, RPO),
  • fundusze ochrony środowiska,
  • granty badawcze,
  • granty kulturalne,
  • ochrona zabytków i turystyka.

Wiele firm nadal nie ma pojęcia, że na różne rzeczy, które robią, mogą dostać dofinansowanie. Małe firmy często są prowadzone przez jednego właściciela, który nie ma czasu, żeby ogarnąć wszystkie konkursy, terminy i formalności.

Jeżeli umiesz to robić, to może być doskonały pomysł na założenie firmy. Jednak kluczem do sukcesu będzie pozyskanie pierwszych klientów. I jest na to sposób. Możesz pierwsze kilka projektów napisać za darmo, z wynagrodzeniem na zasadzie płatności za sukces. Wtedy klient nic nie ryzykuje i będzie bardziej skłonny do podjęcia współpracy z nieznaną firmą.

Jednak w takim przypadku pamiętaj, żeby zabezpieczyć się odpowiednią umową. Bo wielu klientów, kiedy już otrzyma dofinansowaie, będzie chciało „zapomnieć” o zapłaceniu Ci wynagrodzenia.

Profile w social mediach

Wiele firm już wie, że klienci biorą się z mediów społecznościowych. Ale jednocześnie wielu właścicieli firm nie ma ani czasu, ani talentu do prowadzenia profili na Facebooku czy Instagramie. A to jest praca, która nie może być wykonywana raz na jakiś czas, akurat jak się przypomni. Wymaga regularności, pomysłów i – czasu.

Jeżeli czujesz, że jesteś rasowym „zwierzęciem” social mediów, możesz te swoje umiejętności sprzedawać. Jak zacząć? Na pewno wizytówką będą Twoje własne profile. Pamiętaj tylko, że nadmiar „selfiaczków” może zniechęcić potencjalnych klientów. Od momentu w którym zdecydujesz, że Twoje profile mają być wizytówką Twoich umiejętności, powinny zacząć wyglądać nieco bardziej profesjonalnie niż dotąd.

Moda na Instagramie

Tu mam najbardziej mieszane uczucia. Swojego czasu popularny był w internecie post, w którym pracownik podłódzkiego Ptaka dokładnie opisywał, jak wiele takich „bizneswoman” przez lata unika płacenia podatków. Do takich działań oczywiście nie namawiam. Szkoda nerwów i to nie jest żaden sposób na budowanie trwałego biznesu.

Na czym polega ten pomysł na biznes? W skrócie – na połączeniu dobrego wyczucia mody i umiejętnej budowy swojej marki osobistej i sieci kontaktów na Instagramie.

Typowa ścieżka to kupienie jak najtaniej w hurtowni kilkudziesięciu sztuk jakiejś części garderoby w kilku najpopularniejszych rozmiarach. Kluczowe jest wyczucie do tego, co się sprzeda w Twojej sieci followersów. Potem trzeba wrzucić kilka postów pokazujących siebie w tym ubraniu – i czekać na zapytania „a gdzie można to kupić?”. Sprzedaż często nie wymaga nawet działającego sklepu internetowego. Odbywa się na zasadzie przelewów i komunikacji przez wiadomości na Instagramie.

Może wygląda to na proste, ale wcale takie nie jest. Wymaga dobrego wyczucia mody, trendów, potrzeb followersów i umiejętności fotografowania. No i – uroda jest kluczowym aktywem. Warunkiem sukcesu są olśniewające zdjęcia, a te po prostu wymagają ładnej buzi. Nie zmienia to jednak faktu, że w oparciu o dobrą sieć znajomych (czasem całkiem nieznajomych) z Instagrama można rozkręcić sprzedaż idącą w wysokie tysiące złotych miesięcznie.

Podsumowanie

Tak jak w pierwszej i drugiej części, przedstawiam pomysły, które łączą kilka cech. W przypadku większości z nich minimalna pierwsza inwestycja nie przekracza kilku, góra – kilkunastu tysięcy złotych.

Można je zacząć w małej skali. Po to, żeby nie ryzykować za dużo, kiedy coś nie wyjdzie. A to ważne, zwłaszcza jeżeli to jest Twoja pierwsza firma. Możesz zacząć działać nawet bez formalnego zakładania działalności, posługując się tak zwaną działalnością nierejestrowaną.

Czy to jest działalność dla każdego? Oczywiście, że nie. Ale może masz doświadczenie w którymś z tych obszarów – wtedy spróbuj. Zamiast szukać zupełnie kosmicznych pomysłów na biznes, lepiej dobrze opakuj i sprzedawaj to, co już umiesz.

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper!
(6 ocen, średnia: 4,50)
Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Pomysły na biznes 2019. 3: Dla tych, którzy chcą i lubią pracować głową2019-01-04T11:53:31+00:00

Zawsze musisz mieć plan B

Zakładanie wymarzonej firmy nie musi się wcale udać. Szczególnie w przypadku pierwszej firmy jest całkiem spora szansa, że Ci się nie powiedzie. To wcale nie powód, by rezygnować. W końcu Ci się uda. Ale co zrobić, żeby nie zostać zakładnikiem swojego nieudanego pomysłu?

Ten artykuł nie będzie w hurraoptymistycznym tonie. Ale na stronie O mnie obiecałem, że będę pisał uczciwie – więc i taki wpis też się tu musi znaleźć.

Pana X poznałem kilka lat temu, kiedy szukałem podwykonawcy do Berrolii. Na oko był przed sześćdziesiątką. Szył skórzane paski dla dużych marek. Chwilę rozmawialiśmy i opowiedział mi swoją historię. Był dzieckiem sukcesu lat dziewięćdziesiątych. W szczycie zatrudniał prawie 200 osób i szył portfele, paski i galanterię skórzaną. Odbiorcy brali towar na pniu. Potem przyszedł kryzys jeden, drugi, konkurencja z Chin i w końcu bankructwo. Teraz zatrudnia jedną osobę, działa na granicy przeżycia i jakiekolwiek opóźnienie płatności faktury na 10 tysięcy jest dla niego zagrożeniem egzystencji.

Z racji wieku innego zawodu się już nie nauczy. Oszczędności, jak widziałem, raczej nie odłożył. Były przedsiębiorca, przywykły do rozkazywania innym, też raczej nie jest wymarzonym pracownikiem dla innego pracodawcy. I tak sobie wegetuje.

To wcale nie jest nietypowy scenariusz. Im więcej poznaję przedsiębiorców po pięćdziesiątce, tym więcej takich przypadków widzę.

Czy warto prowadzić firmę?

Prowadzenie firmy może być Twoją przygodą życia. Może być źródłem pieniędzy w takiej skali, o jakiej nawet nie myślisz, pracując na etacie. Ani chwili nie żałuję, że zdecydowałem się na tę ścieżkę.

Przedsiębiorczość, poza pieniędzmi, dała mi jeszcze wiele innych rzeczy. Przede wszystkim – zupełnie inny stosunek do świata. Ale o tym napiszę kiedy indziej.

Teraz ważne jest co innego. Zanim rzucisz etat i założysz firmę, przemyśl swoje opcje na każdym etapie. I na każdym etapie bądź przygotowany na to, że trzeba będzie odpuścić. Jeżeli cały Twój pomysł na życie opiera się na założeniu długiego pasma sukcesów – masz szanse być jak X, o którym opowiedziałem.

Mówi się, że często wychodzi dopiero drugi lub trzeci pomysł na biznes. Jednak żeby tak było, potrzebna jest strategia przetrwania, kiedy coś nie wypali. Dzisiaj przedstawiam taką strategię. Oby nie była potrzebna!

Strategia #1. Na wypadek, kiedy biznes nie wyjdzie

Przede wszystkim potrzebna jest strategia na wypadek, kiedy firma w ogóle nie wypali. Znakomita większość firm upada w krótkim czasie z jednego powodu – nikt nie chce kupować tego, co mają do zaoferowania. Albo kupujących jest zbyt mało, żeby marża wystarczyła na pokrycie stałych kosztów – i żeby jeszcze Tobie starczyło na życie.

To, że firma nie wychodzi, wiadomo przeważnie po roku. Tyle mniej więcej trzeba, żebyś się przekonał, czy pomysł jest dobry – i czy masz niezbędne atuty żeby go zrealizować.

Jeżeli chcesz sobie na to pytanie odpowiedzieć od razu, nie czekając roku, wypełnij Smart Business Canvas. Jest to jednostronicowy biznesplan, dostosowany do polskich warunków, który pozwoli Ci szybko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy masz wszystko co niezbędne do rozpoczęcia biznesu.

Żeby przeżyć ten rok, potrzebujesz pieniędzy. Proste.

Jeżeli odchodzi z etatu i nie masz innych źródeł dochodu, to musisz mieć pieniądze na przeżycie roku. Jeżeli nie odchodzisz – wtedy jesteś w bardziej komfortowej sytuacji. Wtedy Twoja poduszka finansowa powinna wystarczyć na same koszty biznesu, bo zakładam, że z dochodów z pracy sfinansujesz swoje życie.

Tak czy owak, trzeba mieć zaplanowany budżet na ten rok. I musi się on spinać nawet w wariancie, kiedy nie znajdziesz ani jednego płacącego klienta.

Inaczej – potrzebna jest poduszka finansowa, która pozwoli Ci przetrwać na minimalnym poziomie nawet, gdy sprawy pójdą naprawdę źle.

Strategia #2. Na wypadek, kiedy biznes wyjdzie

Marcin był informatykiem. 10 lat temu postanowił, że ma dosyć i zaczął robić eleganckie portfele i paski. Jednak w ostatnich dwóch latach konkurencja ze strony podobnych „hipsterskich” producentów mocno się nasiliła i zaczęły być problemy ze sprzedażą. Na tyle duże, że zyski z firmy przestały wystarczać na życie. Marcin był wtedy jeszcze przed czterdziestką i udało mu się wrócić do zawodu. Wymagało to douczenia się wielu rzeczy, ale jemu się udało.

Nie zawsze musi się udać taki powrót. Znam wielu przedsiębiorców po pięćdziesiątce, których dotknęła klątwa własnej firmy. Najpierw zaharowali się do granic możliwości, a potem już nie byli w stanie przeskoczyć samych siebie i ich firmy umierają. W tym wieku nie nauczą się już nowego zawodu – i są w kropce. Szczerze im nie zazdroszczę.

Moja firma od projektów unijnych była dużym sukcesem. Była wręcz podręcznikowym przykładem sukcesu. Jednak po niecałych 10 latach wyczerpał się jej model biznesowy, bo radykalnie zmieniły się warunki. Zmieniły się przepisy, a w efekcie mocno spadły marże. Prowadzenie dużej firmy straciło sens.

Obecnie nadal można żyć z projektów unijnych, ale raczej jako freelancer. W mojej ocenie w tej branży jest teraz raczej miejsce dla freelancerów, niż na większe firmy, które zatrudniają pracowników i żyją z marży.

Wariant przed czterdziestką

Tak się może też wydarzyć w Twojej firmie, nawet jeżeli w pierwszym etapie osiągniesz sukces. Firma nie żyje wiecznie. Jeżeli Twój pomysł na biznes zadziałał, to ciśnij ile się da. Bo za kilka lat może się zmienić rynek, może wejść konkurent albo zwyczajnie duży klient Ci nie zapłaci i staniesz się niewypłacalny.

Wtedy dobrze mieć plan B: plan znalezienia sobie innego zawodu. Może to być powrót do tego, co wcześniej robiłeś. Trzeba się wtedy liczyć z koniecznością doszkolenia, jak również z zaczynaniem na niższych stanowiskach, niż to z którego odchodziłeś.

Taki plan ma tym większe szanse powodzenia, im jesteś młodszy. Czterdziestka jest takim umownym momentem, kiedy pracodawcy zaczynają już trochę inaczej patrzeć na kandydatów. Ludzie młodsi niż magiczne 40 to są nadal osoby poszukujące, uczące się, wybierające zawód. Wtedy Twoje kilkuletnie doświadczenie w prowadzeniu firmy nie musi być traktowane jako wada. Raczej jako doświadczenie na stanowisku menedżerskim.

Strategia po czterdziestce

Jest jednak taki moment, kiedy przekwalifikowanie się staje się coraz trudniejsze. Nie zawsze ten moment wypada w okolicach czterdziestki. W przypadku wielu osób jest to znacznie później. Czasem jest wcześniej. Jednak każdego dopada prędzej czy później choroba zwana peselozą.

Jeżeli jesteś już po czterdziestce, dwa razy zastanów się, jaki jest Twój plan zawodowy, jeżeli Twoja firma skończy się np. po pięciu latach działania. Możesz mieć wtedy np. 55 lat. Czy zaryzykujesz tworzenie od zera kolejnego biznesu? Czy dasz radę wrócić na etat?

Po czterdziestce dłuższe doświadczenie w prowadzeniu firmy będzie raczej odbierane jako wada. No bo jest to człowiek, który ma nawyk rozkazywania innym. Może próbować znowu odejść i założyć konkurencyjną firmę. Wielu pracodawców nie zaryzykuje zatrudnienia kogoś takiego.

Drogi Czytelniku, nie znam Cię i nie będę tu udzielać ostatecznych rad, jak jakiś kołcz ;). Jednak ja po czterdziestce nie zaryzykowałbym całkowitego odcięcia się od dotychczasowej pracy. Może da się ją wykonywać na pół etatu? Może można wynegocjować elastyczne godziny pracy i wygospodarować czas, żeby równolegle prowadzić firmę?

Jednak scenariusz, w którym człowiek po czterdziestce całkowicie pali mosty w swoim dotychczasowym zawodzie i idzie w nieznane zakładać firmę wydaje mi się bardzo ryzykowny. Jak dla mnie – zbyt ryzykowny.

Dla wyjaśnienia – na moment pisania tego tekstu mam 42 lata :).

Najważniejsza strategia

Najważniejsze dla mnie jest w tym wszystkim – żeby być przygotowanym na różne scenariusze. I nie wieszać swoich wszystkich planów życiowych na jednym gwoździu – tym z napisem „pełny sukces”.

Biznes może się zwyczajnie nie udać. Może Ci się udać dopiero za drugą lub trzecią próbą. Wtedy warto mieć scenariusz awaryjny, który pozwoli Ci w spokoju przetrwać i testować kolejny pomysł.

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper!
(4 ocen, średnia: 4,50)
Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Zawsze musisz mieć plan B2018-12-21T07:39:56+00:00

Trochę o mnie i o blogu

Nazywam się Michał Mackiewicz.

Jestem tatą trójki dzieci – dwóch córek i syna. I od 15 lat mężem Anny.

Jak skorzystasz, czytając mojego bloga?

Prowadzę bloga żeby pokazać Ci, że opłaca się robić trudne rzeczy. Że opłaca się podejmować wyzwania, takie jak założenie własnej firmy i inne sposoby zarabiania. Bo uważam, że warto robić trudne rzeczy. Proste przyjemności w końcu się nudzą. Trochę tak samo, jak trudo jeść same cukierki, bo to się w końcu nudzi. Jeżeli to, co robisz jest ciągle łatwe i proste, w końcu przestaniesz się rozwijać.

To powiedzenie o cukierkach nie jest moje. Pamiętam je od mojego ojca. Dopiero teraz, gdy mam 42 lata, zaczynam rozumieć niekróre z jego lekcji. Był ode mnie o pięćdziesiąt lat starszy, więc wtedy często nie rozumiałem tego, co mówił. Ale zapamiętałem jego credo, że nie ma nic gorszego, niż robienie w kółko rzeczy przyjemnych. Że od tego można co najwyżej zwymiotować. A szczęście dają rzeczy trudne i mocne. Może dlatego przez połowę życia wspinał się w wysokich górach.

Pasja

Moimi górami jest prowadzenie firm. Nie zawsze mi się udaje, chociaż ogólnie nie narzekam. Prowadzę kolejne projekty i podejmuję ciągle nowe wyzwania, bo lubię się uczyć. Nałogowo. I lubię robić z tej wiedzy finansowy użytek.

Przyjaciółka powiedziała mi niedawno „zamiast skupić się na tym, co najlepiej umiesz, zawsze wybierasz to, w czym jesteś najsłabszy”. Dokładnie tak. Bo wtedy uczę się robić nowe rzeczy i przekraczam własne granice. Nie ma dla mnie w życiu bardziej pasjonującej rzeczy.

A tak się składa, że przy okazji przychodzą pieniądze. Myślę, że to nie przypadek.

Pieniądze

Mojego szczęścia nie czerpię z pieniędzy. Mam ich na tyle dużo, że nie żyję od pierwszego do pierwszego. Szczerze mówiąc, w ogóle nie wiem, ile wynosi mój stan konta. I to mi wystarczy. Taki stan utrzymuję od dawna, od kilkunastu lat. Więc jeżeli szukasz mrożących krew w żyłach opowieści o wychodzeniu z długów i spłacaniu Providenta – to na moim blogu ich nie znajdziesz.

Jak to robię? Kiedyś dzielnie prowadziłem budżet domowy i miałem wszystko zaplanowane. Z czasem moje robienie trudnych rzeczy i stawianie sobie wyzwań zaczęło przynosić efekty – również finansowe. W sumie uważam, że najlepszym sposobem na to, żeby nie musieć się zajmować pieniędzmi jest – sporo zarabiać.

Ale zauważyłem, że pieniądze nie przychodzą do mnie od samego myślenia o pieniądzach. U siebie i u wielu innych osób zauważyłem podobny mechanizm: dobre zarabianie zaczyna się od świadomego budowania swojej kariery i stawiania sobie wyzwań. Czyli – właśnie od robienia rzeczy trudnych. I ten blog jest właśnie o tym, jak z głową robić trudne rzeczy i jak stawiać sobie wyzwania, żeby się rozwijać i zacząć zarabiać więcej. Znacznie więcej.

Moje doświadczenie

A jeżeli nadal nie masz pewności, czy warto to czytać i czy przypadkiem nie opowiadam zasłyszanych mądrości, tu jest lista rzeczy, które robiłem i robię zawodowo. Jedne z nich okazały się wielkim sukcesem, inne porażką.

  • Prawie 10 lat wraz ze wspólnikami prowadziłem Instytut Nauk Społeczno-Ekonomicznych – przez kilka lat największą w Polsce jednostkę piszącą projekty unijne, z rocznymi przychodami przekraczającymi 10 mln zł i zatrudnieniem sięgającym 70 osób.
  • Całkowicie od zera stworzyłem Berrolię – firmę, która produkuje w Polsce luksusowe uchwyty do telefonów.
  • Przez kilka lat na bazie Instytutu rozkręcaliśmy ogólnopolską firmę badań rynku i opinii. Były nawet spore sukcesy i duże kontrakty, ale działalność nigdy nie zaczęła być na dobre rentowna.
  • Razem z Anną produkowaliśmy smart akcesoria dla podróżujących rodziców pod marką BabyToGo.
  • Miałem dwa podejścia jako deweloper aplikacji. Jedno to było stworzenie kalendarza z listą zadań na najważniejsze platformy mobilne. Drugie to stacjonarna aplikacja do budżetowania dla samorządów. Oba projekty wygenerowały przychody, ale nie osiągnęły rentowności.
  • Próbowałem wraz ze wspólnikami założyć biuro karier. Zarzuciliśmy ten pomysł, bo fundusze unijne okazały się znacznie bardziej obiecujące.
  • Uczestniczyłem w założeniu, wraz z moją żoną, prywatnego żłobka Klub Motylek, który funkcjonuje z sukcesami do dzisiaj.
  • Byłem analitykiem finansowym w funduszu inwestycyjnym venture capital.
  • Dwukrotnie pracowałem w Ministerstwie Finansów jako doradca ministrów w gabinetach politycznych. Okazało się, że nie jest to do końca mój żywioł. Jednak jest takie powiedzenie, że człowiek jest spełniony zawodowo, jeżeli pracował w korporacji, w administracji, na uczelni i prowadził własny biznes. Doświadczenie ministerialne pozwoliło mi odhaczyć hasło „administracja” ;).
  • Od 2001 roku uczę innych ekonomii jako pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Łódzkiego, obecnie już jako profesor uczelni.
  • Od trzech lat kieruję tam Katedrą Funkcjonowania Gospodarki.
  • Jako prodziekan ds. ekonomicznych zarządzam 60-milionowym budżetem Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ.

Tak, przyznam się. Jestem profesorem ;). Ale do wiedzy teoretycznej mam dość luźny stosunek. Obiecuję, że na blogu będę stosował terminy ekonomiczne tylko w ostateczności i tylko, kiedy już naprawdę nie będzie innego wyjścia.

Gwarancja jakości (poniekąd :))

Jest ważny powód, dla którego nie piszę na tym blogu bzdur i „mądrości” zasłyszanych od kołczów sukcesu pokroju Mateusza Grzesiaka.

Mam trójkę dzieci. Najstarsze z nich jest już w wieku, w którym podejmuje decyzje zawodowe i ogólnie interesuje się tym, skąd się biorą pieniądze. Może niedługo zacznie nawet czytać blogi i myśleć o zakładaniu firmy 🙂 Inne moje dzieci też z czasem osiągną ten wiek.

Nie chcę, żeby cokolwiek na tym blogu skłoniło je do złych decyzji. Własna firma jest przygodą życia, ale pod warunkiem, że mądrze się ją poprowadzi. Jeżeli nie, to może stać się udręką i doprowadzić do problemów finansowych. Nie chcę, żeby to się przydarzyło komukolwiek. Również moim dzieciom. Dlatego piszę wyłącznie o rzeczach, o których mam 100% pewność, że działają.

Zapraszam Cię do lektury i życzę Bardzo Udanego Dnia!

Michał

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper!
(8 ocen, średnia: 5,00)
Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Trochę o mnie i o blogu2018-12-13T10:42:05+00:00

Pomysły na biznes 2019. 2: Dla tych, którzy potrafią urządzić mieszkanie

Pomysły na biznes nie muszą być skomplikowane. Dzisiaj pokazuję drugą serię biznesowych inspiracji – dla osób, które mają poczucie stylu i wiedzą co można zrobić, żeby mieszkanie ładnie wyglądało.

Jeżeli zawsze umiałeś/umiałaś kupić właściwy wazon i dobrać kolor ścian do koloru kanapy, to ten odcinek jest zdecydowanie dla Ciebie 🙂

Domyślam się, że nie uwierzysz, że tego w ogóle ktoś może potrzebować. No bo jak to – przecież to są oczywiste umiejętności. (więcej…)

Pomysły na biznes 2019. 2: Dla tych, którzy potrafią urządzić mieszkanie2019-01-02T19:07:46+00:00

Pomysły na biznes 2019. 1: Dla tych, którzy mają całkiem „zwykłe” umiejętności

Pomysł na biznes nie musi być najbardziej wyrafinowaną, najbardziej odjechaną rzeczą, o jakiej pomyślisz. To może być też coś prostego, co będziesz robić po prostu trochę lepiej niż inni. A z czasem nawet prosty pomysł może urosnąć do dużych rozmiarów. 

W rozmowie studentka powiedziała mi ostatnio, że chciałaby założyć coś swojego, ale nie ma pomysłu i pieniędzy. Postanowiłem złożyć listę pomysłów na biznes, który może prowadzić prawie każdy. Wszystkie mają te same zalety: (więcej…)

Pomysły na biznes 2019. 1: Dla tych, którzy mają całkiem „zwykłe” umiejętności2019-01-07T17:58:15+00:00

Jak stworzyć hasło reklamowe? I jak już za 200 złotych sprawdzić, czy jest dobre?

Każda wielka marka ma swoje hasło reklamowe. „Just do it.” Znasz? „I’m lovin’ it” pewnie też brzmi znajomo. Fajnie, jakby Twoja firma też miała takie hasło. I ono na pewno przyciągnie do Ciebie tysiące klientów i miliony monet. I będziesz drugim Nike. Prawda? No raczej nie. Dlaczego? Bo hasło reklamowe w małej firmie pełni zupełnie inną rolę, niż dużej, wielomilionowej korporacji. Żeby hasło reklamowe u Ciebie zadziałało, zagraj sprytnie. (więcej…)

Jak stworzyć hasło reklamowe? I jak już za 200 złotych sprawdzić, czy jest dobre?2018-11-28T09:43:09+00:00

Kiedy muszę być VATowcem? Kiedy warto wejść w VAT, a kiedy nie?

Kiedy zakładałem spółkę z o.o., żeby sprzedawać uchwyty do telefonu, byłem przekonany, że muszę być VATowcem. Przekonywała mnie do tego księgowa. Twierdziła, że „to oczywiste, że się opłaca”. Zarejestrowałem się w VAT – i to była bardzo głupia decyzja.

Dzisiaj wyjaśniam, na czym polega ten cały VAT. Mówię, kiedy warto w nim być, a kiedy nie. A kiedy po prostu nie masz wyjścia.

Jak działa VAT?

Zacznę od tego, jak w ogóle działa VAT. Łatwiej będzie Ci wtedy zrozumieć, co Ci się będzie opłacało. (więcej…)

Kiedy muszę być VATowcem? Kiedy warto wejść w VAT, a kiedy nie?2018-11-28T09:43:20+00:00

Jak stworzyłem swoją firmę. Część 3: Światełko w tunelu

Opowiedziałem już w poprzednich częściach, skąd się wziął pomysł na najlepszy na świecie uchwyt do telefonu 😉 – i co mi na początku poszło nie tak. Dzisiaj opowiadam, jak powstał projekt.

Jak już być może wiesz z poprzednich części (tutaj i tutaj), moja firma Berrolia wzięła się z pomysłu, że samochodowy uchwyt do telefonu może być dziełem sztuki. Świat jest pełen badziewnych uchwytów plastiku, które wprost nie licują z pięknymi wnętrzami dzisiejszych samochodów. Chciałem to zmienić.

Przeprowadzone w 2014 roku badanie rynku (raport możesz pobrać tutaj) pokazało mi, że: (więcej…)

Jak stworzyłem swoją firmę. Część 3: Światełko w tunelu2018-11-28T09:41:39+00:00

Działałność nierejestrowana. Załóż firmę na próbę i unikaj formalności

Nie każda forma działalności gospodarczej to od razu obowiązek rejestracji i płacenia ZUSu. Od niewielkich dochodów zapłacisz tylko 18% podatku i unikniesz formalności. Działalność nierejestrowana (nierejestrowa) jest doskonałym sposobem na sprawdzenie, czy Twój pomysł na biznes ma sens.

Największym możliwym problemem Twojej firmy jest brak klientów. Nie formalności, nie podatki, nie wysokie koszty. Tym, co zabija większość biznesów jest prosty problem: nikt nie potrzebuje tego, co one oferują.

Najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy Twój pomysł na biznes ma sens, jest – spróbować sprzedawać. Czyli stworzyć produkt w jego minimalnej wersji (tak zwany Minimum Viable Product – więcej pisałem o nim tutaj) i wystawić na sprzedaż. Nie wystarczy popytać znajomych, czy produkt im się podoba. Mogą mówić, że się podoba, a i tak nie kupić.

Najlepszą metodą przetestowania Twojego pomysłu na fizyczny produkt jest:

  • stworzyć kilka sztuk
  • zrobić baaaardzo fajne zdjęcia (ten punkt jest kluczowy)
  • wystawić na Facebooku, Instagramie czy zrobić prosty sklep internetowy
  • zainwestować kilka złociszy w reklamy, żeby trochę osób zobaczyło Twój produkt. (więcej…)
Działałność nierejestrowana. Załóż firmę na próbę i unikaj formalności2018-11-24T11:42:01+00:00