Jak wymyślić swój produkt: najlepsze źródła inspiracji

2018-10-01T11:48:28+00:00

Myśl o własnej firmie chodzi po głowie niemal każdemu na jakimś etapie życia. Ostatnio jest szczególny wysyp różnych guru i doradców, którzy namawiają wszystkich wokół do założenia biznesu online. Opowiadają przy tym, jak to zarobili pierwsze dwa, trzy, dziesięć albo sto milionów sprzedając kursy, ebooki i inne webinary. Ale czy to jest faktycznie droga dla każdego? Czy to jest droga dla Ciebie?

W tym wpisie spróbuję przekonać Cię, że produkty online nie są wcale jedyną ścieżką do własnej, zarabiającej firmy. Nie mam nic przeciwko produktom online, ale przecież nie każdy z nich korzysta. Ba, jakieś 99% budżetu domowego wydajemy na produkty zdecydowanie offline: jedzenie, ubrania, gadżety, mieszkanie. Produkty online stanowią margines.

To po co nastawiać się margines wydatków typowego klienta, skoro lepiej zaoferować mu rzeczy, które i tak musi gdzieś kupić?

Myślisz może: robienie fizycznych produktów jest dla dużych chłopców, którzy mają fabryki za miliony monet. Faktycznie, raczej z dziś na jutro nie założysz mleczarni, ani fabryki cukierków. W tym sensie faktycznie zostanie dostawcą Biedronki czy innego Carrefoura jest poza Twoim zasięgiem, przynajmniej dzisiaj.

Szczęśliwie, jest tu nisza, która przy odrobinie wysiłku może być w Twoim zasięgu.

Etap fascynacji najtańszymi produktami masowymi z marketów mamy już raczej za sobą. Oczywiście – dalej je kupujemy. Jednak coraz częściej dwa lub trzy razy w roku mamy ochotę zaszaleć – i kupić coś rzemieślniczego, robionego w małej serii, ale z duszą i poczuciem wyjątkowości.

Popatrz – jeszcze pięć lat tamu nikomu nie przeszkadzał chleb z supermarketu. Kupowaliśmy, bo taki był i już. A ostatnio w taksówce kierowca zapytał mnie, czy nie wiem, gdzie kupić dobry chleb. Taki, który ma zapach i który po czterech dniach nadal nadaje się do jedzenia. Okazało się, że na całym łódzkim Teofilowie są tylko dwa takie miejsca, i z obu chleb znika po dwóch godzinach od otwarcia sklepu.

Takich przykładów są dziesiątki. I one świadczą o ważnej zmianie w myśleniu. Takiej, którą warto wykorzystać. I zrobić to teraz.

Kierunek na produkty premium

Nie wygrasz konkurencji cenowej z Biedronką, ale piekąc naprawdę dobry, rzemieślniczy chleb możesz dorobić się rzeszy wiernych klientów, którzy czekają na Twój produkt. Okazuje się, że takich nisz jest wcale niemało. Cyklicznie galerie handlowe organizują kiermasze rzeczy „bio”, robionych w tradycyjny sposób.

Pewnie orientujesz się, jakie tam są ceny. Sprzedawcy wcale nie konkurują ceną z Auchanem czy Carrefourem, który jest dziesięć metrów dalej. Trzymając wysokie ceny, oferują zupełnie coś innego. Oferują legendę, wrażenie i poczucie wyjątkowego zakupu.

Takie doświadczenie nie ogranicza się tylko do branży spożywczej. Coraz więcej osób, zamiast kupować buty w galerii handlowej, zamawia je u szewca na wymiar. To jest nadal nisza, ale nisza bardzo dynamicznie rosnąca. Jeszcze piętnaście lat temu szewc był zawodem z gwarancją bezrobocia i porażki biznesowej. Teraz na naprawę butów czeka się kilka tygodni, bo ci naprawdę dobrzy nie mogą obrobić się  z zamówieniami. A są i tacy, którzy uzupełnili działalność offline o nowoczesną stronę i możliwość zlecania naprawy przez sieć.

Podobnie jest z wieloma innymi branżami, takimi jak krawiectwo, czy naprawdę drogie meble na zamówienie.

Po prosu jako społeczeństwo przeszliśmy przez pewien etap rozwoju i zmierzamy do kolejnego. Wyjątkowość produktu staje się ważną cechą i powodem do dumy. Coraz więcej ludzi czeka na rzeczy z duszą, które są robione tu, a nie gdzieś w abstrakcyjnym miejscu, w Chinach albo w bezimiennej fabryce w Rumunii.

A przecież pamiętaj, że robienie fizycznych produktów oferuje znacznie większe możliwości. W przeciwieństwie do usług i większości produktów online, produkty fizyczne możesz łatwo eksportować. Moja firma wysyła większość produkcji do Niemiec i Włoch, chociaż zdarzają nam się też klienci np. z Japonii. To są kraje, gdzie popyt na wyjątkowe, droższe produkty premium jest znacznie większy niż w Polsce. Oni ten etap, na którym my jesteśmy teraz, przeszli trzydzieści lat temu.

Robiąc rzeczy naprawdę ładne, w krótkich seriach, masz szanse na dobrą sprzedaż i wyniki finansowe nawet, jeżeli Twój produkt będzie droższy niż ten z marketu. Sam w ten sposób prowadzę firmę i mogę potwierdzić, że taki model się sprawdza.

Jak produkować?

Być może znasz się już na produkcji – w takim przypadku na pewno nie będę Ci doradzał, bo wiesz o sprawie znacznie więcej, niż ja. Jednak jeżeli nie wiesz wiele o tym, jak powstają produkty, a masz w głowie dobry pomysł – też sobie poradzisz.

W Polsce jest bardzo wiele dobrych, niedużych zakładów produkcyjnych, które mają wolne moce przerobowe, i które chętnie biorą zlecenia. Inna sprawa, to ich znalezienie. Wiele z nich nie ma nawet strony internetowej. Wtedy popularne sposoby szukania, bazujące na wujku Google, zwyczajnie zawodzą. Jednak cuda można tu zdziałać uporem i poświęceniem kliku dni na objechanie najbliższej okolicy. Przydają się też rozmowy – często ten, do którego pojedziesz na początku, nie robi tego, co chcesz, ale zna kogoś, kto zna kogoś…

Żeby jednak wiedzieć, czego szukać, musisz wyrobić sobie jakieś wyobrażenie, z czego ma być zrobiony produkt, który Ci chodzi po głowie. Tworzenie produktu to jest proces, w którym ciągle dopasowujesz do siebie swoje wyobrażenie o tym, co chcesz, z brutalną rzeczywistością, co można wyprodukować. I jak to zrobić, nie wydając dziesiątek tysięcy monet 🙂

Inspiracja

Skąd czerpać taką wiedzę? Na przykład od innych świeżo upieczonych przedsiębiorców, którzy w warunkach domowych stworzyli podobne produkty. Nieocenioną pomocą i źródłem pomysłów są platformy crowdfundingowe:

Na polskich platformach jest nieco mniej projektów produkcyjnych – dominują na nich raczej artyści i zbiórki dobroczynne. Jednak na nich też można znaleźć dobre przykłady tego, co można wyprodukować w Polsce przy małym budżecie, który często nie przekracza kilku tysięcy złotych.

Najważniejszą kopalnią pomysłów jest jednak Kickstarter.

Jeżeli poświęcisz kilka godzin na przejrzenie pomysłów podobnych do Twojego, z łatwością zaczniesz się orientować:

  • z jakich materiałów można produkować
  • jakie techniki produkcji są w Twoim zasięgu
  • jakiego rzędu budżet jest niezbędny
  • jak sprzedać pomysł potencjalnym klientom, tak żeby chwycił – i żeby zachwycił.

Przykład

Nie jestem tu w stanie zrobić nawet pobieżnego przeglądu tysięcy pomysłów, które otworzyły pomysłodawcom drogę do ich sukcesu biznesowego na Kickstarterze. Jednak spróbuję pokazać o co mi chodzi na jednym przykładzie. Może Ciebie on też zainspiruje.

Portfel jest zwykłym przedmiotem, nad którym mało kto się zastanawia. Jednak niewiele portfeli to naprawdę przemyślane konstrukcje. Często są one za wielkie i cierpią na nadmiar kieszonek. Nadmiar materiału powoduje, że nawet prawie pusty portfel potrafi solidnie wypchać kieszeń.

W ciągu ostatnich 10 lat częsty gość naszych kieszeni i torebek – telefon – przeszedł prawdziwą rewolucję. W tym samym czasie portfel – drugi gość, prawie równie częsty – nie zmienił się prawie wcale.

Nic dziwnego, że wielu przedsiębiorców i wynalazców postanowiło zmienić ten stan rzeczy i przy okazji założyć firmę. Gdy wpiszesz w polu wyszukiwania na stronie Kickstartera słowo „wallet”, wyskoczy grubo ponad 1500 wyników.

Większość z nich to całkiem minimalistyczne konstrukcje, które w taki bądź inny sposób rozwiązują problem wypchanych kieszeni. Ich mały rozmiar ma mobilizować użytkowników do tego, żeby mieć przy sobie tylko naprawdę niezbędne rzeczy. Zazwyczaj łączą minimalizm z eleganckimi materiałami, których głównym celem jest jedno – przekonanie kupujących, żeby wydali na portfel kilkadziesiąt dolarów.

Keplero

Wśród projektantów portfeli, najwięcej pieniędzy zebrała kampania Keplero – prawie 600.000 USD. Najtańsza wersja portfela kosztowała 49 USD, ale ceny większości wersji zawierały się pomiędzy 69 a 159 USD.

Oczywiście, tak dobry wynik kampanii jest w znacznym stopniu wynikiem doskonałego marketingu, a nie tylko dobrego produktu. Jednak ten przykład pokazuje, że chętnych na zakup prostego w produkcji portfela premium znalazło się całkiem sporo.

Pamiętaj, że Keplero sprzedawało swój produkt w raczej niesprzyjających warunkach. Kupujących nie zniechęciło to, że:

  • kupowali od nieznanej marki,
  • tak naprawdę nie „kupowali” a wspierali kampanię, co wiąże się z poniesieniem ryzyka, że w ogóle projekt nie wypali i pieniądze przepadną,
  • na zdjęciach nie było realnego produktu, a jedynie prototypy lub rendery z programów do grafiki 3D.

Mimo to nabywców znalazło kilka tysięcy portfeli. Pomysł rozwinął się na sporą skalę – obecnie firma nadal istnieje i rozwija swoją ofertę.

A teraz to, co najważniejsze: zrobienie takiego portfela jest technicznie całkowicie w Twoim zasięgu. Maszyn do jego produkcji nie masz co prawda w domu, ale z pewnością ma go najbliższy zakład obróbki aluminium. Takich zakładów jest w każdym większym mieście co najmniej kilkanaście.

Do wyprodukowania partii próbnej podobnego produktu wystarczy Ci:

  • płyta włókna węglowego (do kupienia na przykład tutaj)
  • frezarka CNC (powszechnie dostępne w zakładach metalowych)
  • ploter laserowy (stosowane w punktach grawerskich; robi się przy ich pomocy np. tabliczki na drzwi)
  • cienki materiał metalizowany, taki właśnie jak do plakietek na pucharach w zawodach szkolnych 😉
  • klej
  • taśma dwustronna
  • magnesy.

I to wszystko. Potrzebny jest jeszcze ktoś, kto to wszystko wymyśli – czyli Ty.

Na początku trzeba nauczyć się podstaw kilku technik produkcji. Akurat w naszym przykładzie kluczowe są dwie: frezowanie CNC i grawerowanie laserowe. Odpowiednie tutoriale znajdziesz z łatwością na YouTubie. Przy odrobinie samozaparcia i elementarnych zdolnościach technicznych szybko jesteś w stanie ogarnąć podstawy.

Ja nie jestem jakoś szczególnie uzdolniony technicznie. Jednak po mniej więcej pół roku nauki i eksperymentów miałem już sporą wiedzę o metodach produkcji rzeczy ze stali, skóry i aluminium. Myślę, że po pół roku prototypowania Ty też spokojnie dojdziesz do poziomu znajomości techniki, który pozwoli Ci na zrobienie partii próbnej 100 sztuk takiego Keplero. Albo czegoś znacznie bardziej przemyślanego, do czego Cię serdecznie namawiam.

Nie musi to być koniecznie portfel. Chociaż uważam, że w Polsce ta nisza też nie jest zagospodarowana. Nasz rozmiar dowodów rejestracyjnych powoduje, że zagraniczne smart-portfele u nas się nie sprawdzają. Zwyczajnie, u nas porfel w formacie karty nadal nie mieści wszystkiego, co większość ludzi chciałaby mieć ze sobą.

Może to jest pomysł na Twój biznes?

One Comment

  1. Piotr Giżyński 07/09/2018 at 16:45 - Reply

    Super wpis, dzięki. Prosiłbym bardzo o jakiś wpis – poradnik co robić dalej, jak wypromować własny produkt i trafić do klientów, gdyż dla mnie często jest to moment ściany – i o ile moment pomysłu i urzeczywistnienie go jest bardzo przyjemny i ekscytujący tak później marketing i dotarcie do klientów to często droga przez mękę.
    Do Twojego wpisu mogę dodać, że zależnie od branży, istnieją również producenci kontraktowi, z których usług np. ja korzystam. Nie trzeba mieć więc parku maszynowego aby stworzyć swój produkt i markę.

    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy 🙂

Leave A Comment