Kiedy warto plotkować? I kiedy to może pomóc Twojemu biznesowi?

2018-06-29T10:53:52+00:00
Zostałem nauczony, że plotkowanie jest złe. Rodzice mówili mi, że świadczy o niskim poziomie i braku kultury.

Dlatego z czasem przestałem plotkować. Skoro miało to stawiać mnie w tak niekorzystnym świetle, to przecież nie będę tego robił. Rozmowy – zarówno towarzyskie, jak i pracowe – stały się takie trochę bardziej suche, ale nic to – myślałem – najważniejsze, to nie plotkować.

Potrzeba było dopiero badań naukowych, żeby mi pokazać, że nie powinienem tak krzywdząco podchodzić do tej jednej z najstarszych społecznych czynności. Że sprawdza się ona nie tylko prywatnie, ale i w budowaniu relacji z klientami.

Okazało się, że właśnie (między innymi) plotkowaniu rodzaj ludzki zawdzięcza tak ogromny sukces ewolucyjny, jaki stał się naszym udziałem. I że moja próba zanegowania tak ważnego mechanizmu była nie tylko daremna, ale i od początku bezsensowna.

Dlaczego?

Po co plotkować?

Wyobraź sobie naszego przodka – samotną małpę na sawannie. Nazwijmy ją Stanisław. Radzi sobie raczej średnio. Rzadkie futro, niewielkie zęby i pazury, na widok których głośno śmieje się przeciętna hiena. Siła i możliwość przetrwania Stanisława tkwi w czymś innym – w łączeniu się w grupy. O ile sam stanowi raczej pożywienie, to już razem z Andrzejem, Januszem i Grażyną stanowią siłę, z którą musi liczyć się nawet leopard Bryś.

Kłopot jednak w tym, że zarówno Stanisław, jak i Andrzej mają pewne plany wobec Grażyny. Do tego Andrzej lubi w ogóle nic nie robić, a Janusz lubi samotność. Gdyby każdy zrobił to, co chce, grupa rozpadłaby się, a jej osamotnieni członkowie nie przetrwaliby na sawannie dwóch dni.

Życie grupy wymaga nieustannej komunikacji i zapewniania się o swojej lojalności i chęci poświęcenia swoich chwilowych interesów (O, Grażyno!) na rzecz innych. Jak to zrobić? Tu na scenę wchodzi sprawdzona przez setki tysięcy lat zasada wzajemności: ja teraz poświęcę trochę swojego czasu dla ciebie, a kiedyś będę miał prawo prosić cię o wzajemność. Jak przyjdzie Bryś.

Jak pokazują badania Robina Dunbara z Oxfordu, temu właśnie – wywoływaniu wzajemności – służy u małp czynność iskania. Nie znasz tego słowa? Widziałeś kiedyś w zoo, jak małpy siedzą w rządku i jedna drugiej wydłubuje z pleców pchły? One się właśnie iskają.

Ta czynność ma swoje niewielkie znaczenie biologiczne, za to ma gigantyczne znaczenie społeczne. Pozwala utrzymać w całości dynamiczną, zmieniającą się grupę tak, by w razie ataku z zewnątrz grupa działała jak jeden organizm. Iskanie stanowi walutę, za którą później można kupić lojalność i pomoc od innych.

Rozmawianie – sposób na wzajemność

Z czasem okazało się, że większe grupy pra-ludzi są bardziej efektywne. Pozwalają lepiej dzielić się obowiązkami, a w razie konfliktów między grupami… No cóż. Po prostu większa grupa pokonuje, a następnie wycina w pień członków mniejszej i słabszej grupy. Także taka sytuacja…

Jak jednak można utrzymać relacje społeczne w grupie liczącej 150 i więcej członków? Iskanie staje się niepraktyczne. Czas potrzebny na utrzymanie w ten sposób relacji społecznych z wszystkimi członkami grupy powoduje, że brakuje go na cokolwiek innego. Trzeba wymyślić sposób tańszy, który pozwala w tym samym czasie utrzymywać relacje społeczne z większą liczbą członków grupy.

Dunbar dowodzi, że właśnie tak powstała mowa. Jej pierwotną funkcją nie jest wcale przekazywanie informacji. Najważniejszym jej celem jest dawanie innym coś od siebie, żeby ocieplić relacje i w odpowiednim momencie oczekiwać czegoś w zamian.

Dlatego właśnie plotkowanie nie jest wcale niepotrzebnym dodatkiem do komunikacji – jest jej esencją. Jeżeli plotkuję z Tobą, wysyłam Ci komunikat – zobacz, jesteś dla mnie ważny (ważna), daję Ci swój czas i energię, którą mógłbym przeznaczyć na coś innego. Wierzę, że nasza relacja będzie coraz lepsza i inwestuję w nią – liczę, że będziesz robić to samo.

Plotkując, rozdajemy energię. Robimy to w nadziei, że kiedyś do nas wróci.

O plotkowaniu dobrym i złym

Oczywiście, zła marka plotkowania ma swoje powody. Jeżeli plotkujesz o Grażynie, to najciekawsze są te fragmenty, w którym mówisz o jej wpadkach. O tym, że znowu się mizdrzyła do Janusza, a przecież wszyscy od dawna wiedzą, że Janusz jest gejem.

Kłopot w tym, że to narzędzie to broń obosieczna. Wysyłasz w ten sposób równolegle dwa komunikaty:

  • zależy mi na Tobie, poświęcam swój czas i uwagę na komunikację w Tobą, ale również
  • widzę w ludziach złe strony i jestem nielojalny (zwłaszcza, jeżeli mam relacje społeczne w Grażyną).

Wtedy efekt ocieplania natychmiast znika, bo Twój rozmówca zaczyna podejrzewać, że za chwilę równie źle będziesz mówić o nim (lub o niej).

Co zrobić?

Wbrew pozorom, unikanie mówienia o negatywnych stronach innych nie jest wyjściem. Jest wprawdzie prostym rozwiązaniem, ale pozbawia rozmowę energii. Powoduje, że z ciekawego, integrującego doświadczenia robią się „imieniny u cioci”.

Możesz jednak zamiast tego jasno pokazać, że też rozumiesz Grażynę. Że jej poprzedni mąż był podobny do Janusza i że w ogóle jak już się człowiekowi jakiś typ podoba, no to co zrobić.

Skąd możesz wiedzieć, kiedy przekraczasz granicę złego plotkowania?

Jest na to prosty sposób. Zanim coś powiesz o Grażynie, zrób w głowie szybkie ćwiczenie. W tym co masz powiedzieć zmień bohatera. Wstaw w rolę Grażyny swojego rozmówcę. Jeżeli poczujesz, że czułby się ośmieszony – znaczy, że jesteś już za czerwoną linią.

Wtedy wymyśl coś innego lub dodaj, że z drugiej strony rozumiesz, bo na miejscu Grażyny też byś się tak zachował. A oprócz tego sam miałeś kiedyś podobną wpadkę. Nic tak nie ociepla jak odrobina autoironii.

Plotkowanie w rozwoju Twojej firmy

Ok, tylko co to ma do Twojej firmy?

Ma, i to bardzo dużo. Z dwóch powodów.

Klienci

Kontakt z klientami opiera się  bardzo często na osobistych relacjach.

Jak widać po historii naszej ewolucji, plotkowanie służy budowaniu tych relacji. Zwróć uwagę, że doświadczeni menedżerowie praktycznie nigdy nie zaczynają spotkania od merytorycznej rozmowy. Niemal zawsze zaczynają od pogody, od tego jak przebiegała podróż, czy wyniku naszej reprezentacji na Mundialu (ok, tu już przesadziłem).

Warto uważać, żeby szukając porozumienia nie przesadzić. Dlatego unikamy tematów kontrowersyjnych – polityki, spraw obyczajowych, ostrej krytyki. Ta faza rozmowy nie temu służy. Jej zadaniem jest pokazanie, że rozmówca jest dla Ciebie ważny. Najlepsze rozmowy handlowe, jakie udawało mi się prowadzić, przebiegały tak:

  • 20 minut o pogodzie, podróży itp.
  • godzina rozmowy na jakiś temat nie związany z pracą, a który okazał się dla nas wspólny – góry, żeglarstwo, telefony, gadżety (dla mnie niestety odpada piłka nożna, bo mnie nie obchodzi, jednak to też jest doskonały temat)
  • ostatnie 10 minut – domykamy deal i robimy kilka najważniejszych ustaleń. Reszta mailem.

Powiesz – większość z tego to strata czasu.

Nieprawda. Bez czasu spędzonego na plotkach utknęlibyśmy na dwie godziny w szczegółach i wcale nie jest pewne, czy na końcu byłoby porozumienie.

Pracownicy

Denerwuje Cię, gdy widzisz Twoich pracowników plotkujących? Niepotrzebnie.

Plotkowanie świadczy o tym, że próbują z bezdusznej organizacji stworzyć żywy organizm. Może teraz zmarnują trochę czasu, ale gdy trzeba będzie działać szybko i wydajnie, relacje nawiązane np. między księgowością a sprzedażą mogą okazać się bezcenne. Pozwolą szybko załatwić sprawy, które przy innym układzie zajęłyby całe dni.

Oczywiście czasem plotkowania bywa za dużo. Co z tym zrobić?

Służy temu na przykład pomieszczenie socjalne, w którym pracownicy mogą zjeść drugie śniadanie. Taki podział przestrzenny, wzmocniony odpowiednim sygnałem menedżera, wysyła jasny sygnał: tu – praca, tam – plotki.

Wtedy znacznie łatwiej powstrzymać plotkowanie w miejscach, w gdzie uwaga pracowników powinna być skupiona na czymś zupełnie innym.

Podsumowanie

Plotkowanie jest rdzeniem komunikacji między ludźmi.

Pozwala ocieplać relacje, budować lojalność, osiągać cele. Na pewno nie jest czasem zmarnowanym, wbrew temu, co twierdzą niektórzy. Warto je doceniać we własnym wykonaniu, ale i zanadto nie zwalczać u pracowników. Przeciwnie – brak plotek w zespole, który zna się już od jakiegoś czasu, świadczy najczęściej o poważnych problemach w zespole.

A więc – plotkuj. Plotkuj z klientami, plotkuj ze współpracownikami. Tylko uważaj, żeby nie robić tego w sposób krzywdzący, bo taka broń szybko zrani również Ciebie. A jak szybko odróżnić plotkę dobrą od krzywdzącej – podałem powyżej.

Więcej na ten temat

O nowym dla mnie podejściu do plotkowania dowiedziałem się przy okazji lektury Narratologii Pawła Tkaczyka. W zasadzie cała książka jest warta przeczytania.

Już kilka razy pisałem, jak bardzo mam negatywny stosunek do książek o rozwoju osobistym, marketingu i rozwoju marki osobistej. 95% tych książek to kompletne śmieci i strata czasu. Książka Pawła to chlubny wyjątek – nie żałowałem ani minuty z nią spędzonej. A cenię sobie swój czas i jestem w tym naprawdę wybredny.

Jeżeli jednak ktoś jest bardziej dociekliwy i lubi sięgać do źródeł, polecam oryginalną książkę Robina Dunbara Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?. Szczerze przyznam, że czytało mi się ją średnio, ale to może dlatego, że od początku wiedziałem, jakie są jej główne tezy i nie stanowiła dla mnie zaskoczenia.

Uważasz, że plotkowanie ma sens? Znasz sytuacje, gdy zadziałało? Czy jest zwykłą stratą czasu? Podziel się proszę w komentarzu 🙂

2 komentarze

  1. Agnieszka Kurczewska 07/09/2018 at 16:45 - Reply

    Ciekawe! U przedsiębiorców w pewnym sensie rolę taką pełni storytelling… 🙂 komunikowanie o firmie w sposób intrygująco-angażujący rozmówcę/czytelnika… widzę pewne analogie!

  2. Paweł Tkaczyk 07/09/2018 at 16:45 - Reply

    Dzięki wielkie za wspomnienie 🙂

Napisz swój komentarz