test22018-01-02T10:48:01+00:00

Cześć! Jestem Michał. Jestem przedsiębiorcą i profesorem ekonomii ?. Prowadzę Berrolię – firmę, która produkuje w Polsce luksusowe uchwyty do telefonów. Oprócz tego razem z moją żoną prowadzę babytogo.co, gdzie sprzedajemy stylowe akcesoria dla rodziców.

Doprowadzenie obecnej firmy do pełnej dochodowości zajęło dwa lata. Poprzedniej – rok. W przypadku kilku wcześniejszych pomysłów – nie udało mi się to nigdy. Dlatego wiem, z jakim ryzykiem to jest związane. I jak to ryzyko zmniejszać, by ostatecznie osiągnąć sukces.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak:

  • założyć działalność i jak wymyślić swój pomysł na biznes
  • połączyć pracę na etacie z prowadzeniem firmy
  • najlepiej wykorzystać Twoje atuty do osiągnięcia sukcesu rynkowego

– to ten blog jest dla Ciebie. (Więcej o mnie..)

Chcesz zarobić szybko i dużo? Łatwe pomysły na biznes

Categories: Strategia|

„Szukam pomysłu na biznes. Czy mógłbyś coś podpowiedzieć osobie, która nie chce podejmować przesadnego ryzyka? Dodam, że nie chciałbym zatrudniać pracowników i raczej nie znam się na promocji. Może coś na rynkach finansowych?”

Dostałem już od Was trochę takich pytań. I mam na nie odpowiedź. W dwóch wersjach.

Wersja krótka – coś takiego nie istnieje.

Wersja długa. Nie ma takich biznesów w wersji, którą mógłbym opisać na blogu. Nie ma też takich, w których, jak napisał jeden z czytelników „mógłby nie mieć klientów, bo klienci to ogromny problem”.

Taki biznes nie jest możliwy. Ale jest możliwe coś innego, co da zbliżone efekty. Co to jest – o tym piszę poniżej.

Ale żeby Ci powiedzieć, jak zarabiać, najpierw wyjaśnię, dlaczego taki idealny biznes nie jest możliwy. A jeżeli jest, to nie do opisania na takim blogu jak mój. Pokażę Ci na przykładzie pracy etatowej.

Idealna praca etatowa

Perfekcyjna praca na etacie powinna mieć, moim zdaniem, takie cechy:

  • Nie zajmuje więcej niż 3-4 godziny dziennie
  • Masz sympatycznego szefa, który Cię stymuluje i rozwija, ale nie wymaga zbyt trudnych rzeczy
  • Możesz brać urlopy kiedy chcesz i w dowolnej ilości
  • Zarabiasz co najmniej 20 tysięcy na rękę
  • Jak chcesz, możesz pracować z domu
  • W pracy jest ładnie, zielono i przestrzeń zachęca do relaksu.

Gotowe!

Atrakcyjna wizja, przyznasz? Teraz pomyśl: co się stanie, jeżeli dam ogłoszenie, że szukam pracownika do takiej pracy?

Oczywiście zgłosi się tłum i miejsce pracy zostanie w kilka minut zajęte.

To samo stanie się z kolejnym takim miejscem. I kolejnym. I kolejnym. Bo tak działa konkurencja między ludźmi. W efekcie, jeżeli nawet takie stanowisko przez chwilę gdzieś powstanie, to za krótki moment już go nie będzie.

Łatwe pomysły na biznes

Co się stanie, jeżeli gdzieś się pojawi taki idealny pomysł na biznes? Stanie się to samo, co z idealnym miejscem pracy. Od razu ktoś go weźmie.

Ok, powiesz, że etat i biznes to nie to samo. Że etat jest jeden i jak ktoś go weźmie, to po prostu nie ma go dla innych. A firm może być przecież wiele działających obok siebie.

No więc nie do końca.

Każdy biznes działa w oparciu o grupę klientów. Niestety w tym sensie marzenia o „biznesie bez klientów” pozostaną tylko marzeniami, bo rdzeniem każdej firmy jest zaspokajanie ich potrzeb. Po to, żeby nam zapłacili.

Żeby sporo zapłacili.

Powiedzmy, że gdzieś istnieje grupa klientów, w oparciu o którą możesz założyć idealny biznes. Taki, który:

  • nie wymaga wielkiej inwestycji
  • przynosi dużo pieniędzy
  • nie musisz się znać na marketingu, produkcji, sprzedaży i tym podobnych dyrdymałach.

Jeżeli zaczniesz taki biznes, to „zajmiesz” już część tych klientów.

Potem inny Kowalski zobaczy że to taki dobry interes i zrobi to samo. I też weźmie dla siebie inną część klientów.

I jeszcze jeden

Aż w końcu nie będzie miejsca dla kolejnej firmy.

To się stanie bardzo szybko. Bo inni ludzie też chcą zarabiać pieniądze. I jeżeli gdzieś jest okazja, żeby zarobić łatwo i szybko – zaraz ją wykorzystają. I stanie się to dużo szybciej, niż ja (czy ktokolwiek winny) zdążę się o tym dowiedzieć i opisać na blogu.

Dlatego nawet, jeżeli gdzieś istnieje taki doskonały pomysł na biznes, to już jutro będzie zajęty. Takich pomysłów nie szukaj w internecie, bo w chwili, kiedy o nich czytasz, już są nieaktualne.

Jak zarobić na rynkach finansowych?

Na jakimś etapie każdemu z nas chodzi po głowie mityczne „zarabianie na rynkach finansowych”. Że to takie niby proste. Siedzisz za biurkiem, patrzysz na wykresy i tylko w odpowiednim momencie klikasz „kupuj” albo „sprzedaj”.

Ja na przykład pierwsze inwestycje na giełdzie robiłem gdy miałem 16 lat. Kupiłem książkę o analizie technicznej i na tej podstawie kupowałem i sprzedawałem akcje.

I nawet zarobiłem w ten sposób na kurs na prawo jazdy 🙂

Tylko że dobre zarabianie na rynkach finansowych jest na dłuższą metę niemożliwe. Właśnie dlatego, że jest takie łatwe.

Dlaczego? Najważniejsza cecha rynków finansowych jest taka, że to gra o sumie zerowej. Czyli jeżeli ktoś zarobi 100 tysięcy, odbędzie się to kosztem tego, że ktoś inny straci 100 tysięcy.

Inaczej mówiąc – jeżeli chcesz zarobić, musisz ograć innych.

Zaczynając grać na giełdzie, wchodzisz na ring z graczami wagi ciężkiej. Ludźmi doświadczonymi, z bardzo dobrym wykształceniem, mających w małym palcu wszystkie techniki gry na giełdzie. I często tak dużymi, że nawet w pojedynkę mogą manipulować kursami.

Mam tu dla Ciebie jedną dobrą wiadomość. Nie musisz być lepszy od wszystkich. Wystarczy, że będziesz w górnej połowie w rankingu graczy. Że znajdziesz się w tej połowie, która zarabia kosztem graczy z dolnej połowy rankingu.

Łatwe?

No to wyobraź sobie, że dopiero nauczyłeś się grać w szachy.I jedziesz na turniej szachowy. Taki, w którym bierze udział mnóstwo ludzi – doświadczonych, wykształconych, którzy rozegrali już tysiące partii. A Ty przeczytałeś dwie książki, skończyłeś kurs online i grałeś dwa razy z bratem.

Jakie masz szanse, że w końcowym rankingu znajdziesz się w górnych 50% graczy?

Ano właśnie. Praktycznie żadne.

Tak samo będzie wyglądać Twoje zderzenie z rynkami finansowymi. Ani czytanie powszechnie dostępnych blogów finansowych, ani kursy online czy podręczniki nie postawią cię w górnych 50% graczy. W tej części, która na dłuższą metę wygrywa.

Bo ci inni też czytają te blogi. A także wiele innych rzeczy, dla Ciebie niedostępnych. I często mają doktoraty z matematyki i fizyki z najlepszych światowych uczelni. I dużo większe doświadczenie, niż Ty kiedykolwiek zdobędziesz.

Darmowy lunch

Ekonomiści mówią o takiej sytuacji, że „nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch”. Czyli nie ma łatwych, powszechnie dostępnych sposobów zarabiania dużych pieniędzy. Nawet jeżeli taki pomysł gdzieś się pojawi, to zaraz ktoś go weźmie.

Więc zamiast czekać na „złote strzały”:

  • biznesy bez problemów
  • zarabianie bez klientów
  • rynki finansowe

weź się może za coś sensownego.

To nie znaczy, że trzeba się utyrać po łokcie.

To raczej znaczy, że warto postawić na Twoje atuty. Takie, z których istnienia nawet nie zdajesz sobie sprawy. I sprytnie je połączyć tak, żeby wyszedł z tego biznes, na którym dobrze zarobisz. Bo każdy ma coś wartościowego do dania innym ludziom. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to „coś” opakować w pomysł biznesowy i sprzedawać innym. Za dobre pieniądze.

Co to może być w Twoim przypadku i jak to znaleźć?

Planuję to tym zrobić dobry, wyczerpujący kurs online. Już niedługo będzie dostępny.

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper!
(4 ocen, średnia: 3,00)

Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

ZNS #06: Jak opatentować swój pomysł? I co w ogóle da się patentować

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

Odcinek o tym, kiedy i jak możesz opatentować swój genialny pomysł. Mówię z perspektywy biznesu i tego, kiedy patentowanie faktycznie się opłaca.
Bo niekoniecznie jest tak, że każdy patent się opłaca i każdy warto składać. Większość wynalazków kończy w szufladach i nigdy nie przynoszą swoim autorom złamanego grosza. Dopilnuj, żeby Tobie się to nie zdarzyło.

W podcaście mówię o
– przewodniku po patentach wydanym przez Urząd Patentowy. Możesz go pobrać pod tym adresem
– badaniu przyczyn upadku startupów

Listen to „ZNS 06: Jak opatentować swój pomysł? I co w ogóle da się patentować” on Spreaker.

Żyję w niepewności. Realny przykład z rozwoju mojego bloga

Categories: O mnie i o blogu|

Miło się patrzy na duże, prosperujące firmy. Takie, gdzie wszystkie ważne wybory już się dokonały a właściciel tylko zgarnia kasę grabiami. Jednak nowa firma to ciągłe życie w niepewności. Co do kluczowych spraw. Tym razem pokazuję to na swoim przykładzie.

Ten blog to też startup. Jeden z kilku w moim życiu.

Nie piszę go do poduszki. Piszę po to, żeby odpowiadać na realne problemy. Problemy ludzi, którzy własnie zakadają pierwszą firmę. I takich, którzy siedzą za biurkiem w pracy i myślą, że fajnie by było pracować na swoim.

I od pierwszego dnia pisania, nie wiem, czy robię to dobrze. Coś tam mi wychodzi, ale dużo rzeczy nie działa. Nie działa tak, jak bym chciał.

Mój przykład

Postanowiłem pokazać Ci na własnym przykładzie, jak duży poziom niepewności mi towarzyszy. To, co dla Ciebie może wyglądać na w miarę ogarnięty blog, dla mnie jest dla mnie wielką górą pytań, na które jeszcze nie znam odpowiedzi.

Ale poznam.

Chcę Ci pokazać zestaw pytań, które dzisiaj stanowią dla mnie wielką niewiadomą. Tak będzie uczciwiej.

Jeżeli się zastanawiasz, czy tylko Ty swojej firmie nie wiesz tak wielu podstawowych rzeczy i masz problem z decyzjami, to uspokoję Cię. Jest nas przynajmniej dwóch (lub dwoje).

Pytania

Spisałem sobie listę pytań, na które dzisiaj nie znam odpowiedzi. Jeżeli prowadzisz bloga, może odnajdziesz wśród nich swoje wątpliwości.

A jeżeli robisz coś innego, mam nadzieję że odnajdziesz przynajmniej znajomy poziom niepewności 🙂

A teraz – moja lista hipotez na początek kwietnia 2019. Właśnie minął rok i kwartał od założenia Zarabiania…

  1. Pierwsza hipoteza jest taka, że piszę słabo, nudno i nic z tego nie będzie. Jeżeli tak jest, to w praktyce mogę zamykać kramik. Sposób pisania wynika z osobowości, a tej nie zmienię. Podobnie jak, na przykład, nigdy nie nauczę się grać w piłkę nożną 😁😁
  2. Piszę za rzadko i blog nie pójdzie w górę bez 2-3 wpisów na tydzień. Ten akurat wniosek wynika z ostatniej lektury książki Bloger i social media. Tylko że nie wiem, czy jestem w stanie dać z siebie więcej niż jeden wpis tygodniowo. Praca na uczelni i Berrolia też mają swoje wymagania czasowe.
  3. Wpisy są za długie. Na tym etapie rozwoju bloga powinny być krótsze. Tu akurat powalczę, chociaż z ankiety wynika, że Wam to raczej nie przeszkadza. Problem z ankietą jest jednak taki, że wypełniły ją raczej osoby, które lubią tego bloga, niż takie, do których dopiero chciałbym dotrzeć.
  4. Piszę za mało emocjonalnie. No, cóż. Taki jestem. Może się to komuś spodoba? Chociaż sukcesy Faktu i Pudelka wskazują, że jednak internet opiera się na emocjach.
  5. Robię coś nie tak z social mediami. Nie wiem, może powinno być więcej gołych bab, kotów, zmyślonych cytatów z Einsteina albo czegoś jeszcze.
  6. Jest w miarę ok i tak musi po prostu być na tym etapie. Promowanie nowego bloga i nowego nazwiska to kilka lat ciężkiej pracy i nic się tu nie przyspieszy. Trzeba robić swoje i tyle.

Dlaczego uważam, że coś robię nie tak?

Krótko. Statystyki.

Marzec był trzecim z rzędu miesiącem, w którym moja strona przekroczyła 5000 UU, czyli unikalnych użytkowników. Mógłbym się cieszyć. Ale kupiłem jakiś czas temu książkę Michała Szafrańskiego Zaufanie czyli waluta przyszłości. Michał pisze tam o rozwoju swojego bloga.

Krótki rzut oka na statystyki pokazał, że dojście do tego etapu zajęło mu… hm.. 3 miesiące.

Więc z jednej strony cieszę się z tego co robię i prowadzenie bloga daje mi mnóstwo satysfakcji. Daje mi też inne korzyści, ale o tym kiedy indziej.

Ale z drugiej strony – zastanawiam się, czy, jak to się mówi, nie wchodzę właśnie na drabinę, którą oparłem o niewłaściwą ścianę.

Ale tak wygląda chyba życie każdego startupu 🙂

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper!
(2 ocen, średnia: 5,00)

Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Masz genialny pomysł. Jak go opatentować? I czy w ogóle warto

Categories: Strategia|

Każdy z nas na jakimś etapie życia wpada na genialny pomysł. „Muszę to opatentować, będę bogaty”. Niektórzy z taką myślą żyją długo i nic nie robią. Ci inni, nieliczni, działają. I stają się przedsiębiorcami.

Mam nadzieję, że Ty też należysz do tej drugiej grupy. A nawet jeżeli nie, to nic nie szkodzi. Przecież możesz zacząć działać. Nawet dzisiaj.

Jednak zanim przejdziesz do kluczowych decyzji, odpowiedzmy sobie najpierw na kluczowe pytania o patentowanie pomysłów.

Co możesz opatentować?

Zacznę od najważniejszego. Czy można opatentować wszystko, każdy pomysł, jaki Ci przyjdzie do głowy?

Nie do końca. Patent służy do ochrony konkretnego technicznego rozwiązania jakiegoś problemu. Nie możesz więc

  • opatentować twierdzenia Pitagorasa (bo to nie jest rozwiązanie technicznego problemu),
  • namalować obrazu, a potem go opatentować (bo to w ogóle nie jest obszar techniki),
  • opatentować kroju płaszcza, który już-już ma podbić świat (bo sam wygląd to za mało na patent).

A na co można dostać patent? Twój pomysł musi:

  • być nowy (to chyba oczywiste)
  • być nieoczywisty (czyli nie opatentujesz nowego sposobu trzymania łyżeczki do herbaty)
  • nadawać się do przemysłowego zastosowania (czyli być możliwy do wykorzystania w praktyce).

Więcej przykładów i wyjaśnień znajdziesz w doskonałym przewodniku Urzędu Patentowego w pdf.

O tym, co dokładnie mogę opatentować, dowiedziałem się na swoim przykładzie. Na początku myślałem, że uda mi się opatentować Berrolię. Rzecznik patentowy, do którego poszedłem, szybko wyprowadził mnie z błędu. Okazało się, że mój produkt nie spełnia warunku nieoczywistości. To znaczy, że specjalista, bazując na dostępnej wiedzy, mógłby taki produkt stworzyć.

Chociaż Berrolia jest dość sprytna w używaniu i zawiera kilka pomysłowych rozwiązań, to jednak kluczowy jest jej wygląd. A okazało się, że na wygląd nie dostanę patentu.

Jeżeli nie patent, to co w zamian?

Jeżeli w Twoim produkcie najważniejszy jest wygląd, to Twoim najważniejszym narzędziem jest

Wzór przemysłowy i wzór wspólnotowy

Wzór przemysłowy zastrzegasz wtedy, kiedy Twój pomysł jest raczej prosty, ale ma na przykład nowatorski wygląd. Albo kiedy to właśnie wygląd stanowi, że produkt jest wyjątkowy i ma „to coś”.

Raczej nie uda Ci się opatentować designerskiej wyciskarki do soku, o ile Twój pomysł nie zawiera naprawdę nowego sposobu wyciskania soku. Ale możesz dostać wzór przemysłowy na jej wygląd.

Na przykład taki.

Ok, żartuję. Ten akurat projekt jest dziełem Philippe Starcka i Tobie raczej nie uda się zgłoszenie tego wzoru. A wygląd jest ważny, bo Starck stał się chyba najbardziej rozchwytywanym projektantem – między innymi właśnie dzięki tej wyciskarce.

Która, nawiasem mówiąc, nie bardzo nadaje się do wyciskania soku.

Jeżeli myślisz poważnie o swoim pomyśle, to od razu warto zadbać o jego ochronę na terenie całej Unii Europejskiej. W unijnym urzędzie patentowym odpowiednikiem naszego wzoru przemysłowego jest wzór wspólnotowy. Między wzorem przemysłowym a wspólnotowym są pewne subtelne różnice, ale o to zapytaj już rzecznika patentowego.

Dla Ciebie ważne jest tylko, że:

  • wzór wspólnotowy zapewnia Ci ochronę w całej Unii (a umówmy się, Unia jest gospodarczo światem bez granic),
  • dotyczy wyglądu,
  • jest znacznie łatwiejszy do uzyskania niż patent.

Znak towarowy

Jeżeli Twój pomysł w ogóle nie jest techniczny, tylko jest nazwą, albo wyjątkowo udanym logo, to możesz zastrzec jeszcze znak towarowy.

Znak towarowy może być

  • słowny – wtedy ochrona dotyczy brzmienia tego słowa i słów na tyle podobnych, że ktoś nie znający tematu mógłby je ze sobą pomylić,
  • graficzny – ochrona dotyczy kształtu i użytych kolorów (a nie na przykład rozmiaru).

I tu ważna sprawa: sama rejestracja firmy (obojętnie, spółki czy jednoosobowej działalności) nie zapewnia Ci żadnej ochrony. To znaczy, że jeżeli założysz firmę pod nazwą XYZ, to ktoś inny nadal może zastrzec tę nazwę jako znak towarowy.

Czy warto patentować?

Skoro już wiesz, jakie rodzaje ochrony Ci przysługują, zrób krok wstecz i spójrz szerzej. I odpowiedz sobie na dwa pytania strategiczne:

  • czy w ogóle warto patentować
  • a jeżeli tak, to kiedy to zrobić?

Postaram się Ci w tym trochę pomóc.

Jaki jest Twój cel?

Jeżeli Twoim celem jest tylko być wynalazcą i mieć patent – po prostu od razu to zrób. I powieś sobie patent na ścianie. I nie miej potem pretensji, że świat nie dowiedział się o Twoim pomyśle, a Ty nie masz z niego żadnych pieniędzy.

Ale jeżeli chciałbyś na swoim pomyśle zarabiać – to czytaj dalej.

Co zrobić, żeby zarobić?

Pewnie znasz przynajmniej jeden przykład osoby, której patent przyniósł pieniądze i sławę.

 

Nicola Tesla, który zarobił całkiem dobrze na swoich wynalazkach

Oczywiście, taka osoba może być dla Ciebie inspiracją.

Ale wiesz co?

Nie usłyszałeś (bo o tym się nie pisze w gazetach) o dziesiątkach tysięcy wynalazców, których pomysły trafiły do szuflady. I nikt, nigdy się o nich nie dowiedział.

Tłum wynalazców, o których dokonaniach nikt się nigdy nie dowiedział.

Dlatego wyrzuć z głowy wizje, że za kilka tysięcy złotych opatentujesz swój pomysł – i następnego dnia masz pod drzwiami kolejkę panów z grubymi portfelami.

To się nie stanie. Wiesz, dlaczego?

Bo, jak wiedzą praktycy biznesu – pomysł to nic, realizacja to wszystko.

Żeby zrealizować swój pomysł, musisz punkt po punkcie skupiać się na najważniejszych rzeczach. Tylko skąd wiedzieć, co jest najważniejsze?

Opatentowanie? Wcale nie. Dla każdej młodej firmy najważniejsze, to dowiedzieć się czy ktoś potrzebuje Twojego rozwiązania. I czy chce za nie zapłacić. Bo jeżeli nie potrzebuje i nie chce płacić, to nie ma sensu patentować. I nie ma sensu wydawać własnych ciężko zarobionych pieniędzy na coś, co jest nikomu niepotrzebne.

Skup się na priorytetach

Kiedy tworzysz firmę, masz ograniczone pieniądze. I ograniczony czas. Żeby odnieść sukces, musisz te ograniczone zasoby skupić na tym, co najważniejsze. No to jeszcze raz – co jest najważniejsze?

Według badania CB Insigths absolutnie najważniejszym powodem upadku startupów jest właśnie to, że pomysł nie odpowiada na realną potrzebę. Więc skup się na początku na

  • sprawdzeniu, czy jesteś w stanie doprowadzić swój pomysł do realizacji
  • sprawdzeniu, czy ktoś potrzebuje Twojego rozwiązania – i czy za nie płaci.

Jeżeli od początku przeznaczysz swój czas i wcale niemałe pieniądze na procedurę patentową, popełniasz kluczowy błąd. Skupiasz się na problemie, który chwilowo Ci nie zagraża. Dlaczego?

A wiesz, na którym miejscu wśród przyczyn porażki startupów znalazł się powód „konkurencja skopiowała nasz pomysł, bo go nie opatentowaliśmy”?

Na żadnym!

Źródło: CBInsights

Ten powód w ogóle nie znalazł się wśród najważniejszych 20 przyczyn upadku firm! Skoro tak, to może przestań marnować czas i pieniądze na rzecz, która Ci realnie nie zagraża? I lepiej skup się na tym, co ważne?

Kiedy patentować?

Czy to znaczy, że patenty są niepotrzebne? Wcale tego nie twierdzę.

Tylko uważam, że nie warto się tym zajmować na samym początku. Uwierz, ludzie mają lepsze rzeczy do roboty niż kopiowanie Twojego pomysłu. Bo wolą kopiować rzeczy sprawdzone przez rynek, a nie coś, co może w ogóle nie znajdzie klientów.

Kiedy przyjdzie ten moment, że warto patentować? To dość proste.

  • Kiedy już będziesz mieć płacących klientów
  • Kiedy Twoja firma osiągnie poziom przychodów, pozwalający na w miarę stabilne działanie
  • Kiedy możesz pokryć koszty postępowania patentowego z przychodów ze sprzedaży.

Ale nie wcześniej!

Masz na ten temat swoje przemyślenia? Proszę, podziel się w komentarzu.

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper!
(3 ocen, średnia: 4,33)

Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

ZNS #05: Rejestracja własnej działalności – Wniosek do CEIDG, ZUS i podatki

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

W tym odcinku podcastu wyjaśniam

  • jak wypełnić wniosek o rejestrację działalności do CEIDG
  • jaki wybrać zakres działalności (czyli kody PKD)
  • co z ZUS
  • jaką wybrać formę opodatkowania.

Szczegółowy opis, jak wypełnić formularz CEIDG znajdziesz w tym artykule.

Listen to „ZNS 05: Rejestracja własnej działalności – Wniosek do CEIDG, ZUS i podatki” on Spreaker.

 

Ile wydałem? Koszty stworzenia Berrolii – produktu premium, który powstał przy kuchennym stole

Categories: Berrolia, czyli o jednej z moich firm|

Ile kosztuje w Polsce stworzenie produktu premium? Pokazuję na konkretnych danych, ile mnie kosztowało stworzenie uchwytu Berrolia. 

W kilku odcinkach pokazałem, jak powstała Berrolia (która na początku wcale się tak nie nazywała). Napisałem już:

  • skąd się wziął pomysł,
  • jak ten pierwszy pomysł wyrzuciłem do kosza,
  • skąd się wziął finalny pomysł
  • i jak współpracowałem z projektantami.

(więcej…)

Blogi które czytam i Share Week 2019

Categories: O mnie i o blogu|

Nie warto wszystkiego czytać. Właściwie nie wiem, po co ludzie tyle piszą. Większość autorów powinna w wiosenny poranek wyjść na spacer, a nie marnować czas nad klawiaturą.

A na pewno dotyczy to blogerów.

Ale, niestety, jest kilku, których warto czytać. I zamiast robić coś sensownego, na przykład siedzieć z kawą na tarasie, człowiek wpatruje się w ekran. Bo od tego będzie ładniejszy. Bogatszy. Zdrowszy. Będzie miał wypasione dekupaże.*

* Ja też nie wiem, co to jest. Ale są o tym blogi. Serio.

Andrzej Tucholski prowadzi taką akcję, która nazywa się Share Week. Przez tydzień blogerzy polecają innych blogerów. Z zemsty. Po to, żeby czytelnicy jeszcze mniej czasu spędzali z kawą na tarasie. I żeby jeszcze bardziej chcieli być ładni. I bogaci. I żeby zazdrościli, jak bloger jedzie to Tajlandii i tam niby sobie „pracuje”. A co. Niech zazdroszą.

Więc ja się do tego przyłączam.

Piszę o kilku blogach, które czytam. Jest jeszcze kilka, które czytam, ale o nich tu nie napiszę. Bo ich nie lubię. Więc dlaczego czytam? Cóż…

Damian Parol

Damian Parol prowadzi blog o jedzeniu. A dokładnie, co jeść żeby jeść zdrowo. Żeby nie zachorować na raka i takie tam. Takich blogów jest oczywiście wiele. Tylko że Damian umie czytać. Czyta więc wyniki dużych badań, porównuje i na blogu pisze tylko solidne rzeczy. Jakoś mu ufam. Nie dlatego, że ma dr przed nazwiskiem, bo na świecie jest pełno głupich doktorów. Więc nie z tego powodu. Raczej dlatego, że jak pisze to uzasadnia. Argumentuje. Podaje wyniki badań.

Mam alergię na mądrali, którzy na podstawie doświadczeń trzech osób wyciągają wnioski jak żyć i co jeść. Jakoś tak jest, że blogi dietetyczne są kopalnią takich ludzi. Damian się w ten nurt nie wpisuje i za to – szacunek!

Mała Wiejska Firma

Paweł Kępa prowadzi bloga pod samobójczym tytułem Mała Wiejska Firma. Nie dosyć, że firma wiejska, to jeszcze blog wcale nie jest o sklepie z paszą dla kur. I do tego brzmi jak znany podcast Pawła Tkaczyka.

Ale poza nazwą, to tam są smakowite rzeczy. Paweł pisze o marketingu w bardzo fajny, praktyczny sposób. Zrozumie go każdy, kto dwa miesiące temu założył firmę, nie ma klientów i nie umie w marketingi.

To się opłaca

Agnieszka ze swoim To się opłaca ma kilka zalet. Przede wszystkim jest z Łodzi. Tak jak ja. Z Bałut. Tak jak ja.

I jeszcze pisze do bólu praktycznego bloga o zarabianiu. Pokazuje fakty, kwoty, chwali się tym, co zadziałało i pisze o tym, co nie zagrało. Buduje swoje imperium od lat i ta mrówcza praca przyniosła efekty. Lubię ją czytać.

Jak oszczędzać pieniądze

Michał Szafrański przekonał mnie do blogowania. Pokazał, że w Polsce można zrobić fachowego, rzetelnego bloga, który dociera do setek tysięcy ludzi. I że nie trzeba do tego śmiesznych kotów i seksu. Michał pisze wyczerpująco o tematach, które dotyczą wszystkich – pieniędzy, inwestowania i co zrobić, kiedy nie starcza do pierwszego.

Ostatnio zgłosiła się do mnie agencja z propozycją sponsorowanej serii artykułów. Nie byłem pewny, jak powinna wyglądać moja oferta. Wtedy po prostu wszedłem na odpowiedni artykuł Michała – i tam było wszystko, czego potrzebowałem.

Jason Hunt

Tomek Tomczyk, albo Jason Hunt albo Kominek. Dokładne przeciwieństwo Michała Szafrańskiego. Pisze o śmiesznych kotach i seksie. Nie lubiłem jego bloga. Nie lubiłem jego webinarów.

Aż do książki „Bloger & Social Media”. Tomek napisał w niej, co kryje się za jego seksem i śmiesznymi kotami. Że to jest przemyślana strategia. Że wymaga sporo pracy.

I co jest dla mnie najważniejsze – Tomek nie daje łatwych porad. Nie mówi „pisz krótkie teksty”. Albo „pisz długie teksty”. Albo „szokuj”. Bo takie rady, które masowo dają inni blogerzy, bardzo dobrze się czyta. Ale ich stosowanie nie działa.

Bo blogowanie to suma wielu spraw, które muszą grać razem. A przede wszystkim – muszą grać z Tobą i Twoją osobowością. Jak nie zagra, to ani pisanie długich tekstów, ani pisanie krótkich tekstów nie pomoże. Więc Tomek daje konkretne rady bardzo rzadko. A częściej pisze „to musi wynikać z Ciebie”. I podpowiada, jak to zrobić. To mi zaimponowało.

A Ty czytasz jakieś fajne blogi?

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper! Podobał Ci się ten artykuł?

Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Ankieta. Powiedz mi, o czym lubisz czytać

Categories: O mnie i o blogu|

Tę ankietę stworzyłem przy pomocy Formularzy Google. Jedyne co dostanę, to wypełnione przez Ciebie 6 pól odpowiedzi. Nie będę znał żadnych Twoich danych – ta ankieta jest całkowicie anonimowa. Tylko ja zobaczę odpowiedzi.

Yapa. Dlaczego robię rzeczy za darmo

Categories: O mnie i o blogu|

Właśnie skończył się dla mnie najważniejszy czas każdego roku. Pierwsza połowa marca. Czas Yapy.

Ok. Może drugi najważniejszy. Całkiem najważniejsze są jednak wakacje.

Yapa to festiwal piosenki turystycznej, który odbywa się od zawsze w Łodzi. To znaczy odkąd pamiętam. To są trzy dni koncertów brzdąkania na gitarze. Stare Dobre Małżeństwo, piosenki o górach – te klimaty.

Muzycznie to nie jest rewelacja, powiem szczerze. Pierwsze dwa koncerty to jest przegląd konkursowy. Występuje dwadzieścia zespołów, z których jury i publiczność wybiera najlepsze. Potem są tzw. „gwiazdy”, ale to nie są takie gwiazdy, jakie znamy z Pudelka.

Na koncerty chodzę, owszem, ale rzadko.

Co robię na Yapie?

W skrócie – pracuję.

Społecznie.

Przygotowuję scenografię. To znaczy uczestniczę w dziesięcioosobowym zespole, który przygotowuje scenę i robi tak, żeby ta scena dobrze wyglądała. Nie ładnie, tylko właśnie – dobrze. Żeby za artystami nie było pustej przestrzeni.

To wygląda jakoś tak:

Albo tak:

Cała sprawa zaczyna się gdzieś w styczniu, kiedy pada mocne pytanie – jeszcze jesteśmy? Jeszcze nas nie wyrzucili?

Nie da się ukryć, mam 42 lata i powoli jakby nie pasuję do festiwalu, który jest z nazwy „studencki”. No więc pewnie kiedyś przyjdzie ten moment. Boję się go. Serio.

No, ale na razie nie przyszedł.

Więc od początku lutego spotykamy się przynajmniej raz w weekend, żeby stworzyć pomysł scenografii. Potem go narysować. A potem zrobić prototyp. W tym roku szybko rozmowa skupiła się na palmach i flamingach. Chyba to jakoś teraz wisi w powietrzu, bo w Manufakturze w sklepach wiszą ubrania z palmami i rajskimi wyspami.

My, czyli kto

Stanowimy taką zbieraninę już-nie-studentów. 10 osób, które łączą różne talenty. Dwóch facetów (już-całkiem-zupełnie-nie-studentów), czyli Jacek i ja. Obsługujemy wiertarki, wyrzynarki i lutownice. Jacek jeszcze do tego umie spawać, co mu daje +10 do męskości. Ja nie umiem spawać i mam na jego punkcie kompleksy.

Reszta to dziewczyny. Mają chyba zacięcie do tej roboty. Moja żona Ania też obsługuje wyrzynarkę. Wiertarki się boi. Ale lutownicy nie. I umie szyć na maszynie.

Dwie Darie, z których jedna jest oficjalną szefową naszej grupy. Ona właśnie podejmuje ostateczne decyzje, jak to wszystko ma wyglądać i gdzie ma wisieć. Z wykształcenia specjalista od systemów lokalizacji. Druga Daria ma stalowe nerwy. Z nią właśnie z reguły naprawiam w ostatniej chwili główny element scenografii, który się właśnie złamał 2 godziny przed koncertem. Na codzień doskonale pisze i składa projekty unijne.

Są jeszcze Agnieszka – żona Jacka (pani menedżer w mBanku), Emila (biolożka, umie w mikroskopy) i Asia. I jeszcze druga Emila (fizyczka od laserów) z Paulą, panią architekt. I Amelia – poprzednia szefowa sekcji. Jako jedyna ma prawdziwe wyższe wykształcenie plastyczne. Perfekcjonistka. Wszystkie mają naprawdę dużo roboty.

No i jeszcze nasze dzieci. Oliwka jest najstarsza i już jest prawie pełnoprawnym członkiem sekcji. Stara się. Podobnie Tomek, chociaż on się szybciej nudzi. No i najmłodsza Lenka, która wnosi dobrą atmosferę.

Wszystkie nasze dzieci od pierwszego roku życia wozimy na Yapę. A co. Niech się zarażają. Może kiedyś będą wiedziały, że życie dom-praca to jeszcze nie życie. Że do szczęścia potrzebne są jeszcze różne takie zakręcenia.

Pracujemy

Dwa weekendy przed festiwalem to już jest tylko praca. Jakieś 6 godzin dziennie w sobotę i w niedzielę schodzi na wycinanie, spawanie i malowanie. Gra polega na tym, żeby wyłapać i odpowiednio skontrować pomysły Jacka.

Bo Jacek to urodzony samiec alfa. Gdyby go nie kontrolować, zrobiłby wszystko po swojemu. Wchodzi i mówi „kulek nie może być”. Reszta mówi „aha” i już wszyscy wiedzą, że kulek nie będzie. Taka moc przekonywania podświadomości, jak w filmach o Jedi. Ale inni też przeszli szkolenie Jedi i za kilka minut ktoś mówi „zaraz, ale właściwie dlaczego? kulki są fajne”. I za chwilę to samo z kolejnym pomysłem.

W ostatnie trzy wieczory przed Yapą naprawdę robi się gorąco. Wtedy przyjeżdża na salę Politechniki Łódzkiej firma i składa scenę, na której będą się odbywać koncerty. A my musimy zanieść całą naszą twórczość i powiesić ją na wysokości 6 metrów. W środę skończyliśmy o trzeciej w nocy.

A co potem?

Potem są trzy dni Yapy, która trwa od piątku do niedzieli wieczorem. Tu, jako jedyna sekcja, nie mamy co robić. Z nudów chodzę czasem na koncerty, ale głównie rozmawiam z ludźmi. I śpię. I po nocach gram z przyjaciółmi na gitarach – nie na oficjalnych koncertach, tylko na zapleczu, w łazience albo pod schodami.

I cieszę się, że znowu się udało.

W tym roku było wyjątkowo, bo wystąpiłem na scenie. Alicja wpadła na pomysł, żeby dzieci organizatorów wystąpiły i zaśpiewały dwie piosenki z Akademii Pana Kleksa. Nazywało się to Akademia Pana Krzysia, bo Krzysiek to główny organizator. I była potrzebna druga gitara. No więc zagrałem. Pierwszy raz. Stresowałem się jak przed egzaminem na prawo jazdy 🙂 Nawet kupiłem sobie elektryczną przystawkę do gitary, bo normalnie gram tylko akustycznie.

Po co to wszystko?

Krótka odpowiedź – bo czuję się szczęśliwszy, lepszy, mam więcej energii.

Teraz dłuższa odpowiedź.

Praca jest ważna. Często daje mi poczucie spełnienia. No i przynosi pieniądze. Daje też namiastkę szczęścia. Ale mam często chwile, kiedy mam ochotę się schować w mysiej dziurze. Praca na uczelni frustruje, Berrolia za mało sprzedaje, na blogu słaby ruch. Wtedy potrzebuję czegoś innego. Czegoś, co wychodzi poza pracę.

Przeglądam czasem badania o szczęściu. Nie w każdym wychodzi to samo, ale jest żelazny zestaw rzeczy, które przewijają się w wielu wynikach, i które mocno sprzyjają szczęściu:

  • pozytywne nastawienie (czyli decyzja, że chcesz być szczęśliwy),

  • brak problemów finansowych,

  • wysiłek fizyczny,

  • bliskie związki z ludźmi,

  • dawanie innym coś od siebie,

  • poczucie wpływu na rzeczywistość,

  • poczucie uczestniczenia w „czymś większym”.

Jak dobrze popatrzysz, to robienie Yapy pasuje do ostatnich pięciu punktów. Może właśnie dlatego co roku 150 osób zarywa noce i weekendy, żeby tworzyć festiwal.

I może dlatego tysiące osób organizują Przystanek Woodstock, pracują w hospicjach i w klubach miłośników starych tramwajów.

A co Ciebie uszczęśliwia? Napiszesz mi w komentarzu?

[Autorzy zdjęć: Paula Jankowska, ja, Yapa]

 

Jak oceniasz ten artykuł?
Po co to czytać??Nadal słabyPrzeciętnyDosyć dobrySuper! Podobał Ci się ten artykuł?

Loading...

Źródła zdjęć: Unsplash.com, Pexels.com, Pixabay.com

Rejestracja działalności gospodarczej 2019: Jak dobrze wypełnić wniosek rejestracyjny CEIDG

Categories: Zakładam firmę. Formalności i urzędy|

Przyszedł moment na (prawie) ostatni krok – urzędowe zarejestrowanie działalności gospodarczej. Podpowiadam na własnym przykładzie, jak wypełnić formularz CEIDG i jak poradzić sobie z punktami, które nie dla każdego muszą być oczywiste. (więcej…)

ZNS #04: Kiedy trzeba zarejestrować działalność?

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

Kiedy rejestrujesz swoją firmę, trzeba podjąć kilka ważnych decyzji. Dotyczą co prawda tylko formalności, ale ich skutki będziesz odczuwał jeszcze długo. Dlatego warto je podjąć świadomie.
W tym odcinku mówię o tym
– kiedy trzeba zarejestrować działalność gospodarczą
– jaką wybrać formę (działalność jednoosobowa, spółka z o.o. czy jeszcze coś innego)
– pod jakim adresem zarejestrować działalność

W podcaście wspominam o
artykule o tym, jak wybrać nazwę swojej firmy
bankach, w których możesz założyć profil zaufany bez wychodzenia z domu
zakładaniu profilu zaufanego w urzędzie

Listen to „ZNS 04: Zakładanie firmy i kilka ważnych formalności” on Spreaker.

Rejestracja działalności gospodarczej 2019: Krok 2. Wybór adresu i momentu rejestracji

Categories: Zakładam firmę. Formalności i urzędy|

Formalności nie są najważniejsze we własnym biznesie. Ale niektórych nie da się obejść. Podpowiadam dzisiaj, jakie decyzje będziesz musiał podjąć, zanim faktycznie pojedziesz do urzędu rejestrować działalność. (więcej…)

ZNS #03: Jak wymyślić dobrą nazwę firmy?

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

Łatwo jest wymyślić nazwę firmy. Trudniej zrobić to dobrze ?

Z tego odcinka dowiesz się
  • jakie są prawne wymogi dotyczące nazwy jednoosobowej działalności
  • do czego musisz używać nazwy prawnej swojej firmy
  • co to jest nazwa handlowa
  • jak wymyślić chwytliwą nazwę.
W odcinku wspominam o kilku rzeczach:

Listen to „ZNS 03: Jak wymyślić dobrą nazwę firmy?” on Spreaker.

Rejestracja działalności gospodarczej 2019: Krok 1. Jak wymyślić dobrą nazwę firmy?

Categories: Zakładam firmę. Formalności i urzędy|

Pierwszym krokiem do własnego biznesu jest wymyślenie nazwy. Jednak dla wielu z nas to wcale nie jest łatwe zadanie. Skąd bierze się fajna nazwa firmy? Co zrobić, żeby wszystko było w porządku od strony prawnej? Podpowiadam szczegółowe i sprawdzone rozwiązania.

Na początku rozdzielmy dwie rzeczy. Prawna nazwa Twojej działalności to nie to samo, co nazwa handlowa. (więcej…)

ZNS #02: Jak stworzyłem swój własny produkt

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

W odcinku opowiadam, jak powstał pomysł na Berrolię – samochodowy uchwyt na telefon klasy premium. Produkt ten wymyśliłem i sprzedaję od trzech lat, chociaż nie jestem ani marketingowcem, ani inżynierem.

Tutaj materiały, o których mówię w tym odcinku
zdjęcia pierwszego prototypu
raport z badań rynku
strona Berrolii, na której możesz zobaczyć końcowy efekt

Listen to „ZNS 02: Jak stworzyłem swój własny pomysł na produkt” on Spreaker.

Rozpoczynam podcast. Moja największa porażka 2018 roku

Categories: O mnie i o blogu|

Podcast miał być prawie od początku bloga. Czyli od wiosny 2018. Mamy wiosnę 2019 a podcast pojawił się dopiero teraz. Chcesz poczytać na przykładzie mojej porażki, na czym polega Minimum Viable Product?

Jest taki sposób tworzenia firmy, który nazywa się Lean Startup. Są o tym napisane wielkie książki i szkolenia na wiele dni. Ale całą tą wiedzę można sprowadzić do podstawowej filozofii: (więcej…)

ZNS #01: Z praktyki – jak dobrze wybrać biuro księgowe

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

W tym odcinku mówię z własnego doświadczenia o tym, czym się kierować, kiedy wybierasz biuro księgowe. Podaję 5 praktycznych, sprawdzonych kryteriów, którymi warto się kierować.

 

Listen to „ZNS 01: Z praktyki – jak dobrze wybrać biuro księgowe” on Spreaker.

iTunes

ZNS #00: Kim jestem i o czym jest mój podcast

Categories: Podcast|

Android Podcast
Apple iTunes
Słuchaj przez YouTube

W zerowym odcinku podcastu opowiadam o tym, kim jestem, co robię zawodowo i dlaczego prowadzę własną firmę. Mówię też o tym, o czym będzie ten podcast i dlaczego warto mnie słuchać 🙂

 

Listen to „ZNS 00: Kim jestem i o czym jest ten podcast” on Spreaker.

iTunes

Tworzenie produktu. Od pomysłu do finalnego projektu

Categories: Berrolia, czyli o jednej z moich firm|

Współpraca z projektantem to jedna z najbardziej fascynującym faz pracy nad własnych produktem. Albo najbardziej frustrująca. Zależy, jak trafisz. A jeżeli jeszcze masz na projekt mocno ograniczony budżet, całość staje się nie lada wyzwaniem.

W poprzednim odcinku napisałem o tym, jak znalazłem projektanta. Nie było to łatwe, bo chociaż specjalistów od industrial design jest wielu, to większość z nich nie chce pracować nad małymi projektami i przy niewielkim budżecie. (więcej…)

Jak wybrać biuro księgowe? 5 sposobów na to, żeby uniknąć bólu głowy i kar z Urzędu Skarbowego

Categories: Zakładam firmę. Formalności i urzędy|

Jednym z poważnych błędów, które możesz popełnić na początku działalności, jest zły wybór księgowej. Z własnego doświadczenia z ponad 10 biurami zdradzam, czym się kierować, wybierając biuro księgowe. (więcej…)

Handel na Allegro. Jak i ile na nim zarobisz?

Categories: Jak zbudować biznes który zarabia|

Allegro jest potentatem. Jeżeli zaczynasz handlować w internecie, właśnie tam najłatwiej znajdziesz pierwszych klientów. Ale czy łatwo na tym zarobić?

Czytałeś historie sukcesu osób, które w dużej skali handlują na Allegro? Na pewno czytali je Jacek i Michał, z którymi zetknąłem się jakiś czas temu. Czytali o ludziach, którzy na Allegro osiągają milionowe obroty i prowadzą naprawdę duże firmy. (więcej…)

Jak znaleźć czas na swoją firmę? Lista 10 sprawdzonych sposobów

Categories: Osobista produktywność|

Nie założyłeś dotąd firmy, bo nie masz na to czasu? Jest 99% szans, że to nieprawda. Jesteśmy mistrzami w dwóch rzeczach: w marnowaniu czasu – i w znajdowaniu wymówek, dlaczego nie żyjemy tak, jak byśmy chcieli. „Bo nie mam czasu”. Nieprawda. Pokażę Ci, jak znaleźć czas na to, na czym Ci zależy.

Jednak jak pogodzić prowadzenie firmy z pracą na etacie? Skąd wziąć czas? Poniżej przedstawiam 10 sposobów na wygospodarowanie czasu na swój biznes. Wszystkie stosuję od 12 lat – z powodzeniem. (więcej…)

Pomysły na biznes 2019. 4: Dla tych, którzy lubią opiekować się innymi

Categories: Pomysł na biznes|

Opieka nad innymi to coś, na co zapotrzebowanie nigdy się nie wyczerpie. Biznes związany z opieką nie jest tak sexy jak założenie nowego Facebooka albo stworzenie odkurzacza, który gra melodyjki i łączy się z internetem. Jest spokojniejszy, ale przez to – pewniejszy.

Przedstawiam ostatnią już część pomysłów na biznes, który możesz zacząć w 2019 roku. Któryś z tych pomysłów może być dla Ciebie, ale – to ważne – nie każdy pomysł jest dla każdego. (więcej…)

Pomysły na biznes 2019. 3: Dla tych, którzy chcą i lubią pracować głową

Categories: Pomysł na biznes|

2019 może być właśnie tym rokiem, kiedy zdecydujesz się rozpocząć prowadzenie firmy. Jednak co robić, jeżeli Twój pomysł na biznes jeszcze się nie pojawił? Przedstawiam trzecią część mojej listę inspiracji. Może znajdziesz, coś co „zaskoczy”. Coś, co podpowie Ci, dokąd skierować swoje pierwsze biznesowe kroki.

Ten artykuł jest kontynuacją serii Pomysły na biznes na 2019 rok. W poprzednich odcinkach przedstawiłem już serię inspiracji

(więcej…)

Zawsze musisz mieć plan B

Categories: Strategia|

Zakładanie wymarzonej firmy nie musi się wcale udać. Szczególnie w przypadku pierwszej firmy jest całkiem spora szansa, że Ci się nie powiedzie. To wcale nie powód, by rezygnować. W końcu Ci się uda. Ale co zrobić, żeby nie zostać zakładnikiem swojego nieudanego pomysłu? (więcej…)

Cześć! Bardzo się cieszę, że trafiłeś na mojego bloga.

Nazywam się Michał Mackiewicz. Łączę teorię z praktyką - jestem wykładowcą ekonomii i od ponad 10 lat seryjnym przedsiębiorcą.

Od kilku lat prowadzę Berrolię, w której tworzę luksusowe uchwyty do telefonów. Poza tym jestem przewodnikiem górskim.

Piszę bloga, żeby pomóc Ci podjąć decyzję o założeniu firmy. To daje pieniądze i niezależność.(Więcej o mnie..)

zBLOGowani.pl

Topic Tags